poniedziałek, 18 maja 2026

Będzie długa przerwa

 


Myślimy już o wakacjach. Trzeba jakoś ułożyć ten czas i znaleźć się wszędzie tam, gdzie trzeba w odpowiednim czasie. Pod koniec czerwca lecę z Soso do Polski. W sierpniu wraca na zajęcia, coś pomiędzy półkolonią a kilkugodzinną opieką z organizowaniem dzieciom dnia, żeby miały poczucie, że jest sielsko-anielsko. We wrześniu czekają mnie trzy spotkania w Polsce, ale o nich napiszę bliżej tych wszystkich imprez. Dzisiaj obejrzałam ostatni odcinek Roostera. Fragment, który mocno oddaje mój obecny stan psychofizyczny, wrzuciłam na fanpage MoEA, bo tutaj mi się nie powiodło zapisywanie. Przygotowuję prace na wystawę, rozcieram w palcach pyłki pachnące latem. Palimy w stovie cedrem, bo zimno, a ja kaszlę jak gruźlik, tak powiedziałaby moja babcia. Piję syrop, zagryzam miodem i proteinowymi bułkami.

wyimek z nadchodzącej książki:

Rzeczownik, Który Się Gubi

Imię własne: Nomimushi
Zamieszkanie: Plecak Zosi
Zdolność specjalna: odplątuje nazwy od ich znaczeń, żeby tworzyć nowe

Nomimushi: rzeczownik luzem

Jestem słowem, które wyszło z zeszytu
i zgubiło przypadki.
Nikt już nie wie, czy jestem domem, czy dotykiem.
Czy może kotem
albo krzykiem w pokoju dziecięcym.

Zosia mnie lubi, bo
po mnie można rysować kredkami.
Babcia Małgosia mnie zna – mówi, że jestem:

ciepłoszeptkanazwa na coś, co nie boli, ale przypomina
plumheart – uczucie, które spada z drzewa razem z liściem
sznurełko – słowo, które przywiązuje cię do czyjegoś ucha

Gubię się,
żeby ktoś mógł mnie nazwać od nowa.


18 komentarzy:

  1. Sznurełko... Ładnie 😃
    Och, zazdroszczę czerwca w Pl, bo to oznacza 🍓🍓🍓🥹 Ja dopiero w połowie lipca dotrę, więc nie wiem czy załapię się na sezon pod hasłem "do wypęku" 😉
    Na kaszel babcia zawsze raczyła mnie sokiem z cebuli zasypanej cukrem. Do dziś uwielbiam 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie głównie chodziło o truskawki, by Sophia mogła rano wstać i z koszykiem wędrować na grządki. W ubiegłym roku nas to ominęło :P w połowie lipca będziemy już wracać. Mam jeszcze nadzieję, że załapię się na czereśnie bez niespodzianek :* Nie znoszę syropu z cebuli, oj nie.

      Usuń
    2. Masz na myśli 🐛🐛 w 🍒🍒? 😄 Ja nie patrzę 🙈 więc się nie stresuję, a czereśnie uwielbiam. Ale też tęsknię za wiśniami, bo tutaj ich ze świecą szukać... Ale można też czereśnie zalać wodą i zostawić na pół godziny. Wszystko co oddycha da nogę 😉😁

      Usuń
    3. Na początku owocowania czereśnie nie mają robaków, ale jak już tak dojrzeją mocno, zaczynają się tam legnąć, trzeba wyczuć moment. Moi rodzice nie robią oprysków, więc tak już jest. Wiśnie też będziemy smakować, porzeczki, agrest :P no i pomidory. Ale zapamiętam o metodzie z topieniem.

      Usuń
  2. Margarithes, przyszłam tutaj do Ciebie, bo bardzo chce Ci podziękować za komentarz Twój na blogu ‘Tablica Odjazdów’ post ‘Binge’, nie udawało mi się tam tego zrobić. Myślę tak samo o tym co stało się 7 października 2023 i o następstwach, ale nie umiałabym tego tak napisać jak Ty, bardzo, bardzo dziękuję Ci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zachęcam Cię do przeczytania moich tekstów o wojnach https://artpubkultura.blogspot.com/2025/08/jezyk-ktory-sie-nie-narodzi-dla-tych.html

      Usuń
    2. Dziekuje za namiar, przeczytałam. Masz ten dar, że potrafisz przekazywać to co myślisz, czujesz, wiesz tak mądrze i tak pięknie, i proza i poezją.
      Przeczytałam też dalszy ciąg Twojego komentarza na blogu ‘Tablica Odjazdów’, szkoda że ‘przykrył’ ten post, nowy. Dawno nikt na blogu tak mnie nie ucieszył komentarzem.

      Usuń
    3. Nie mam poczucia, że posiadam jedyną prawdę o świecie czy o wojnach. Myślę tylko, że człowiek ma prawo do własnego osądu, własnej wrażliwości i do nazywania bólu wtedy, kiedy go widzi/czuje. Nawet jeśli inni widzą to inaczej. Możemy się zgadzać albo nie, ale dobrze jest jeszcze umieć słuchać siebie nawzajem bez odbierania sobie człowieczeństwa. Nie potrafię przejść obojętnie nad cierpieniem ludzi zamordowanych 7 października, ani nad cierpieniem tych, którzy później znaleźli się pod bombami, głodni i wystraszeni. I chyba najbardziej boję się języka, który zaczyna usprawiedliwiać cudzy ból tylko dlatego, że należy do 'tamtych' i mam na myśli i jedną i drugą stronę konfliktu. Cieszę się, że do mnie napisałaś. Takie wiadomości przypominają mi, że słowa potrafią spotkać drugiego człowieka w odpowiednim czasie.

      Usuń
  3. ja zostałem kupiony już dawno. i czekam aż się pojawi efekt końcowy. gubienie się, żeby ktoś mógł nazwać od nowa jest niezwykłe. oby znalazcom wystarczyło wyobraźni na nowe imiona/nazwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest już złożona u wydawczyni, wszystko jest już po jej stronie :P doczekamy się :)

      Usuń
  4. hmmm a może bliżej września porozmawiamy w takim razie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzieci mają dar przywiązywania nas do swego serca.
    Mój wnuk uwielbia miziać uszy, mówi wtedy : uszko przjaźniuszko:-)
    Zapowiada się ciekawy czas, oby kaszel do tej pory poszedł precz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No musi minąć, dzisiaj pobiegłam na siłownię, by się trochę tego z siebie pozbyć. Będzie tylko lepiej :) uściski.

      Usuń
  6. Gubię się, żeby ktoś mógł mnie nazwać od nowa”. Piękne i trafne, nie tylko w kontekście języka, ale i życiowych zakrętów czy planowania zmian.
    Niech domowe kuracje zadziałają jak 'ciepłoszeptka' i skutecznie przegonią ten męczący kaszel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie właśnie i chyba działa :* pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  7. Czytam...jestem "daleko" ale jestem M❤️

    OdpowiedzUsuń

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.