Książka Invisible Cities autorstwa Italo Calvino to zbiór krótkich opisów miast przeplatanych rozmowami Marco Polo i Kublai Khan'a. Każdy tekst działa osobno, ale razem tworzą układ, który nie jest linearny. Miasto nie jest tu konkretnym miejscem. To sposób opisu różnych stanów, doświadczeń i napięć. Obrazy często się wykluczają albo stoją obok siebie bez wyjaśnienia. Struktura książki jest zaplanowana w niezwykły sposób, powtarzające się układy tekstów sugerują rytm, ale nie prowadzą czytelnika wprost od początku do końca. Nie trzeba czytać książki po kolei. Można ją otwierać w dowolnym miejscu. To nie jest narracja oparta na czasie, tylko raczej zapis pewnych wizji. Podczas lektury miałam poczucie, że tekst wymaga innego rodzaju uwagi, nie chodzi o śledzenie fabuły, tylko o sposób odbioru. To właśnie otworzyło dla mnie możliwość zaprojektowania książki typograficznej. Takiej, w której tekst nie jest jedynym nośnikiem znaczenia. Czytelnik dostaje wskazówki wizualne, kierunki, napięcia, coś, co pomaga poruszać się po tych miastach. Ta książka została ze mną na długo.
Praca nad pierwszym rozdziałem (bo tylko na tyle wystarczyło mi czasu) zwróciła moją uwagę na to, czym jest miasto jako pojęcie. U Calvina miasta nie mają stałego miejsca ani czasu. Na pytanie, czym są, Marco Polo odpowiada, że wszystkie są jednym miastem, Venice. Podczas pracy nad tym projektem ważne było dla mnie połączenie książki podróżniczej z eksperymentem typograficznym. Interesowało mnie, jak czytelnik może wejść w tekst nie tylko przez znaczenie słów, ale też przez formę. Ta książka pozwoliła mi też spojrzeć inaczej na relację pomiędzy tekstem a wyobraźnią. Lubię jak czytanie i projektowanie się przenika. Z jednej strony odbierałam tekst, z drugiej, budowałam własną odpowiedź wizualną. Tak było w 2020 roku, wtedy dostałam temat pracy na konkurs organizowany przez International Society of Typographic Designers. Zadanie dotyczyło właśnie Invisible Cities. Projekt miał przyjąć formę książki artystycznej o nietypowych wymiarach. Zrobiłam prototyp. Kupiłam ploter. Sformatowałam papier bawełniany. Były wycinanki, dużo testów i jeszcze więcej prób druku, zszywanie i tak, to jest świetne zajęcie. To był bardzo fizyczny proces i sporo przyjemności.





.jpg)



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.