Coś mnie dopadło. To coś... nie od razu nazwane, raczej rozlane, jakby przyszło od środka, ale bez konkretnego miejsca. To taki niepokój, który nie ma jednego źródła, bardziej stan niż punkt, jakby środek mnie zapomniał, gdzie zaczyna się oddech, a gdzie kończy myśl. Czuję, jakbym przemieszczała się we własnym ciele, z jednego organu w drugi, i nic do końca ze sobą nie współgrało. Jakby wszystkie te wewnętrzne rytmy nagle się rozminęły. Boli mnie głowa, ale to nie jest znajomy ból, który można zamknąć w słowie ból. Bardziej coś na granicy. Napięcie, które nie daje się uchwycić. Mrużę oczy i łzy pojawiają się same, bez wyraźnego powodu. I są inne niż zwykle, bardziej słone, jakby zagęszczone. Podrażniają skórę przy kącikach powieki, ranią przy wyjściu i pozostawiają cienkie pęknięcia, ślad, który jeszcze przez chwilę pulsuje. Jest też we mnie coś związanego ze sprawami, na które nie mam wpływu. Jestem w nich, ale nie znam ich języka, ani nie mam narzędzi, by je rozpracować. I może właśnie to najbardziej męczy, ta niewiadoma, nieumiejętność, która powoli wsiąka, rozchodzi się po ciele i myślach. Trudno określić, co właściwie powinnam czuć. Wszystko jest trochę obok, za wcześnie, albo za późno. Zostaję więc w tym stanie, bez próby szybkiego porządkowania. Obserwuję. Może to też jest jakaś forma bycia, niepewna, chociaż prawdziwa.

Nie potrafię tego nazwać. I te sprawy, na które nie mam wpływu, przesuwają mnie. Odzywa się wszystko. Kiedy odczuwam zgodność, schodzi na mnie jakby najpiękniejsza wizja życia, światła, nadziei. A potem znowu poruszenie, jakby ręka w rysunku się przesunęła, wykonała nie ten ruch.:
OdpowiedzUsuńDziękuję za to współodczuwanie. ❤️
UsuńJak bardzo Ciebie rozumiem. To niewspółgranie wnętrza. Czuję się odklejona od siebie samej. Ale na razie nie walczę. Obserwuję. Przytulam mocno. Przeczekajmy to.
OdpowiedzUsuńDziękuję za to przytulenie, odwzajemniam ❤️
UsuńPodobno nasz organizm reaguje na wszelkie negatywne stany w głowie i w realu.
OdpowiedzUsuńOby Twój organizm szybko wrócił do ustawień fabrycznych.
Piękne zdjęcie.
Dziękuję za Twoją troskę i dobre słowo.
Usuńa ja czuję niepokój ale bardzo we mnie, coraz bardziej. bardziej niż zwykle.
OdpowiedzUsuńbo zawsze trochę czułam i zawalałam go mnogością działań. jakbym się zawsze bała skonfrontować...
i pomyśleć o czym to jest? i właśnie stanąć obok. nie pisze o tym na blogu bo to zbyt intymne dla mnie. Przytulam.
I ta decyzja, żeby nie zagłuszać, tylko stanąć obok, nawet jeśli to trudne. Dziękuję, że się tym dzielisz. Przytulam.
UsuńCzasem tacy jestesmy - niepasuhacy dla siebie samych.
OdpowiedzUsuńA ja ostatnio wyczytakam, ze w menopauzie zmienia nam sie mózg- calkiem podobnie jak w dojrzewaniu. I nagle samych siebie nie poznajemy, bo naprawde jestesmy kims innym!
Innyglos
To ciekawe i trochę kojące, myśleć o tym jako o przemianie, a nie tylko rozchwianiu. Jakbyśmy rzeczywiście na chwilę stawały się kimś nowym. Dziękuję za ten trop.
Usuń