sobota, 14 marca 2026

Czym jest cisza

 




Cisza nie jest brakiem dźwięku.
Jest dźwiękiem, który zrezygnował z bycia zrozumianym.

Bywa trzymana w dłoni, drży lekko jak pomarańcza,
jeszcze nie wie, czy ktoś ją otworzy,
czy zostanie zapomniana na parapecie
na tyle długo, by stracić soczystość i zyskać znaczenie.

Cisza nie jest symbolem. Nie da się jej uprościć.
Nie mówi nic, ale słyszy wszystko –
zwłaszcza te rozmowy, których nie odbyliśmy,
żeby nie zburzyć nastroju.

W środku ocean, dla rzeczy małych i przestraszonych,
zasypiają przy jej brzuchu, jak sardynka przy pomarańczy.

Czasem ktoś ją stawia na krawędzi krzesła,
wstawia do lodówki, albo zostawia pomiędzy frazami –
jakby była przystankiem, a nie drogą.

Z czasem wysycha, zwija się w sobie,
aż wreszcie zaczyna rozumieć,
czym naprawdę jest czekanie:
to trwanie bez gwarancji powrotu.
To skurcz światła w słoiku po herbacie.
To niedokończony projekt. Przechowywany
nie z obowiązku, ale z potrzeby zachowania oddechu.

I tylko wtedy, gdy ktoś przypadkiem dotknie cię znowu –
głosem, spojrzeniem, pytaniem – rozlewasz się
kroplą na nadgarstku.

Nie wiadomo, czy to radość.
Czy rana. Ale jesteś.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.