poniedziałek, 3 lipca 2017

Wiatraki


Anna Kozłowska-Łuc



Deszcz o każdej porze roku. W nocy podpływa rzeka,
w dzień nie mieścimy się pod mostem. Świeże powietrze,
twarde wiosła. Dłonie. Czerwone, opuchnięte.
Cały dramatyzm, kogo można ścierpieć, kogo nie. O świcie
słychać tylko ptaki i mleczne krowy.

Zapominam, co i komu. Pomijam chwile, w których utknęłam.
Chociaż uważnie usuwam ciernie. Wiem, że kiedyś
przywrócę tym miejscom równowagę.
Po równo spokój i spokój.

Kiedyś te wszystkie miasta runą. Nabiorą znaczeń alabastrowe
podejścia. Ukryte rzeźbienia bram, przejść i wyjść.
Powielane na papierze odpowiednią grubością czcionki, kresek.
Zostaniemy łowczyniami w mieście zbudowanym z ulotnych
wrażeń. Z kaprysów. Będziesz barwić nowe mury
chłodnymi szarościami. Coraz mniej schodów, wąwozów.
W oddali kręcą się lub nie.


7 komentarzy:

  1. Równowaga między spokojem a spokojem to doskonałość. Wydaje się ,że wielu z nas marzy o takiej równowadze. Dlaczego więc wciąż robimy tyle hałasu? Przestaną istnieć miasta i my będziemy pyłem gwiezdnym.

    Podziwiam Twój kunszt eM. Niedawno widziałam rysunki tworzone z kilku kresek . Takie też są Twoje wiersze. Znaczenie mają także słowa, których nie napisałaś, a które wiszą w powietrzu :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka pełna mocy wydała mi się środkowa strofa.

    PS Przed chwilą czytałam u Beaty o drzewach i chyba dlatego przeczytałam u Ciebie o mieście z... cyprysów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym pominąć chwile, w których utknęłam. Naprawdę bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  4. W końcu deszcz wszystko spłucze, wypełni miejsca po cierniach. Wszystko zacznie się od początku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniała praca pani Anny. Jestem pod wrażeniem tej i innych jej prac. Wiesz co dobre eM.

    Pod wpływem wiersza namalował mi się w myślach obraz:) dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  6. zapominanie nabiera innego znaczenia....

    jakaś epidemia u nas panuje, ciągle ktoś o czymś zapomina...

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.