środa, 5 października 2016

Nike dla Bronki Nowickiej


Autor: Bronka Nowicka Nakarmić kamień 
Wydawca: Biuro Literackie, Wrocław 2015.




Paweł Dąbrowski jakiś czas temu zachęcał mnie do przeczytania zbioru Nakarmić kamień, odkładałam, odkładałam, aż Bronka za tę książkę dostała Nike. Kupiłam dzisiaj eBoka. Dziękuję Pawle. Bo przecież, kto, jak nie Ty! 



W oczach dziecka


Lektura książki Bronki Nowickiej „Nakarmić kamień” sprowadziła moją świadomość w sferę odległych wspomnień z lat dawno minionych, w krainę dzieciństwa. „Nakarmić kamień” to zbiór prozy poetyckiej, w której świat przedstawiony to widziany z perspektywy dziecka dom rodzinny. 

Domem jest zwykła wiejska, niebogata chałupka. Na planie świata pojawiają się domownicy, mama, ojciec, babcia, dziadek, prababcia. Są też inne postacie otoczenia takie jak na przykład kobiety z kolejki w sklepie mięsnym. Tym co przykuwa uwagę czytelnika jest ukazanie wszystkich postaci z perspektywy umysłowości dziecka. Świat ten ma swoją własną wewnętrzną logikę. To logika często zupełnie nie logiczna, jeżeli przedstawione obrazy przefiltrujemy przez pryzmat racjonalnego spojrzenia. I na tym polega cały urok cyklu prozy Nowickiej. To niezwykle wnikliwe odtworzenie patrzenia na świat z perspektywy kilkulatka. Tu zdarzenia zupełnie inaczej się warunkują. Inaczej budują się łańcuchy przyczyn i skutków. W dodatku cały świat jest bardzo ożywiony. Ożywione są przedmioty, ożywione bywają członki ludzkie. W obrazie przedstawiającym matkę w jej powszednim zabieganiu jedna z jej rąk pracuje tak jakby impuls pracy pochodził z niej samej, druga ręka podpiera głowę, tak jakby ręka wiedziała, że głowę trzeba podpierać. Bywają dni w których człowiek poddaje się woli działań otaczających go przedmiotów. I tak noże przygotowują posiłki, grzebień czesze włosy, inne przedmioty domowe wykonują szereg powszednich czynności. Ożywiony kamień nie chce jeść. Dziecko nie może spać martwiąc się, że podczas snu kamień umrze, bo przecież nie je.

Relacje pomiędzy domownikami uzupełniają się na zasadzie jakby przeciwności. Z jednej strony budowana jest relacja dziecka do dorosłych, córki do rodziców. Z drugiej strony pojawia się przeciwstawna, podobna relacja dorosłych do ogarniętej demencją prababki, która jest jak dziecko.

W tomiku zapisane zostały spostrzeżenia czynione przez dziecko, spostrzeżenia, których nie znajdujemy później w umysłach dorosłych. Ludzie wkładają do głowy pokarm, a wyciągają z niej słowa. W kącie izby codziennie budowana jest łazienka z cegły szarego mydła, krzesła i miednicy z wodą. Kiedy w łazience myje się dziecko dorośli nie opuszczają izby. Inaczej gdy myje się tam ktoś dorosły, wówczas inni domownicy muszą wyjść aby nie szperać oczami w ciele myjącego się.

Dużo w książce Nowickiej jest ciekawych refleksyjnych spostrzeżeń. We fragmencie, w którym mowa jest o smutku, który bardziej niż kamień w kieszeni ciąży dziecku czytamy, że „pracą smutku jest przyjść i być. Nic więcej. Reszta należy do człowieka – jeśli go podejmie, smutek się utuczy jak toczona śnieżka.”

Być może warunkiem dobrej percepcji „Nakarmić kamień” są własne wspomnienia z czasów i miejsc podobnych do tych, które są sceną cyklu prozy. Wspomnienia własne i świat Nowickiej nakładają się na siebie, wchodzą w dialog. Nie wiem czy przy braku takich wspomnień przedstawiony świat nie robi się abstrakcyjny. Biorąc pod uwagę popularność literatury realizmu magicznego nie musi tak być. Do lektury „Nakarmić kamień” gorąco zachęcam. 




12 komentarzy:

  1. Wczoraj obserwowałam dyskusję o tej autorce, a raczej o jej... imieniu. Jeden z użytkowników Biblionetki twierdził, że nie warto sięgać po utwory osoby, która podpisuje się zdrobniałym imieniem, bo to infantylne. Ta wypowiedź mnie zdumiała i zirytowała. Z Twojego wpisu dowiedziałam się, o czym jest ta książka, i poczułam się zachęcona do przeczytania. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaś Kapela również używa zdrobnienia, a na Dyckiego wszyscy mówimy Dycio. Ludziom to już nawet kwiaty na stole przeszkadzają. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Dziecięca logika jest niezwykła. Moje nastoletnie dzieci dzielą się czasem przekonaniami, jakie miały w dzieciństwie. Są zdumiewające! Zaciekawiłaś mnie tą książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, 'Grzebień' mnie mocno wzruszył, znajdziesz na początku książki... kisses

      Usuń
  3. Lektura książki jeszcze przede mną ale jej ciekawość ogromna. Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  4. O! Chętnie przeczytam. I zgadzam się, że percepcja tych książek, które odnoszą się do dzieciństwa zależy od tego, jakie sami mieliśmy dzieciństwo. Dla mnie taką historią, której nie da się czytać bez silnego kontekstu własnych dziecięcych wspomnień są "Tamte brzegi" Nabokova. No a teraz jeszcze Bronka do nadrobienia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tamte brzegi muszę przeczytać, dziękuję, że przypomniałaś :) a Bronka jest warta każdych chwil :)

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.