piątek, 28 października 2016

Niespodzianki






Człowiek wraca przemoczony z Warszawy, wykręca rzeczy, rozwiesza na sznurach, bo słońce i słońce. I kiedy opowiadam, że deszcz i deszcz, słyszę tylko:

- Mogłaś zostać, pojechalibyśmy nad ocean, do Mullaghmore!




20 komentarzy:

  1. Zaraz, zaraz... Słońce... Co to było...? A, już wiem! Tak mówiła do mnie babcia! "Słoneczko moje....". Bardzo to miłe, bardzo... Innego słońca/Słońca nie jestem w stanie sobie przypomnieć... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byle do wiosny :) jak kupię nowy obiektyw, zobaczysz :)

      Usuń
    2. Można temu zaradzić przy pomocy obiektywu? Też chcę taki! :-)

      Usuń
    3. oczywiście :) patrzysz i widzisz :P

      Usuń
  2. mogłam się tylko roześmiać.....

    OdpowiedzUsuń
  3. eM, czy 10.10 były Twoje urodzinki?! jeśli tak, to wszystkiego co dobre, miłe i piękne, no i milion przytulasków oraz buziaczków.... :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję MM i posyłam usmiechy i uściski :)

      Usuń
  4. To mialas urodziny dzien po mnie? :-) dlaczego ja myslalam, ze po 20. ? Czyli trafilam z moim prezentem lepiej niz myslalam, blizej w sensie. Tylko dzien nas dzieli jeden, tylko jeden dzien :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłaś idealnie :) co to jest dzień, kochany Diable mój :) ucałowania nieustające!

      Usuń
    2. Jesteście nieomal bliźniaczkami! Czy to miłe uczucie być nieomal jedną z bliźniąt?

      Usuń
    3. Bardzo, rozumiemy się bez słów :P

      Usuń
    4. No własnie, to nie po 20? :-))

      Usuń
    5. Ale ja też stawiałam na 21. To chyba ostatni dzień wagi.

      Usuń
    6. Aż sprawdziłam, 22 jest ostatnim dniem wagi, a ja się tu wiercę i nie podaję szczegółów :)

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.