wtorek, 20 września 2016

Podróż poza czasem*



© Edyta Purzycka
Ryba, kosmos i bąbelki
28 x 17 grafika


Co jest najistotniejsze w obrazach i grafikach? Kompozycja, barwy, pierwsze i kolejne tło, pociągnięcia pędzlem, kreski pióra, noża, uwaga, jaką na sobie skupia wydobyte światło. Motywy i szereg artystycznych detali, bez których obraz niewiele znaczy. Podobnie jest z poezją, oczywiście, to jest moja opinia, więc można się ze mną zgodzić lub nie. Kiedy szukałam odpowiednich ilustracji do wierszy Romy Jegor, pomyślałam o jej scenach i mając przed oczami piękne teksty, czytałam je na głos. Pomyślałam, że jednak wszystko zaczyna się od języka. Odchodzenie od codzienności, wypełnianie pustki, liczenie dni, skupianie się na symbolice. Proces powstawania planów czasowych najróżniejszych zjawisk, spotkań; to wszystko doprowadziło mnie do grafik Edyty Purzyckiej.


Czytając wiersze Romy, wodziłam wzrokiem po grafikach Edyty i kiedy znalazłam się wewnątrz intencji, zrozumiałam, że kolejny obraz i słowa zazębiają się. Krawędzie nachylają się ku sobie, łączą i dzięki temu obserwuję rekonstrukcję dwóch artystycznych światów. W obu przypadkach możemy łączyć podmiotowość z odsłoniętą dynamiką. Ta rekonstrukcja jest wrażeniem odbiorcy, aktem woli autorek, które przybliżają nas do swojej twórczości, nadają właściwości barwom, światłu, odbiciom. A rzeczy wyobrażone pozwalają się doświadczyć w sposób zmysłowy. Pozwalamy się uwodzić, cokolwiek rozumiemy przez cel tej fantastycznej podróży. I kiedy przyglądam się scenom na obrazach, szukam dla siebie odpowiedzi, przenikam wyrysowaną wodę i nagość. Zrozumiałam, że nie ma sensu doszukiwać się podziałów tylko dlatego, że wiersze i obrazy powstawały osobno. Jednak magia sztuki, pewien uniwersalizm pozwala nam na logiczne łączenie i budowanie scenariuszy. Podział plam, kresek, światłocienie postaci, zwierząt i przedmiotów nadają sens symbolom. Wnętrza tajemnic wynikające z obsesji artystek pasują do siebie idealnie. Rozpisane w wersach olśniewają bogactwem dialogów, które przypadkowo stworzyłam, zestawiając ze sobą wiersze Romy Jegor i grafiki Edyty Purzyckiej.


Chemia słońca

Upał obiera nas do kości ze słów dotyków
i myśli jak bieżąca woda
wysychają języki pocałunki chęć przytulania
spania na łyżeczkę na twoim albo moim boku
chodzimy nadzy i wszystkie zamiary świecą w nas
jakbyśmy odkryli rad polon albo jesień
próbujesz się ukryć za zapachem mięty 
i perłowymi włosami dziewczyny z procol harum
a mnie mówisz że kobieta nigdy nie jest dość naga
nigdy nie jestem
jaśniejszy ślad nad prawą piersią białe nitki rozstępów
i ciemna koronka tęczówki
skutecznie zawładną całą chemią słońca

                                                        © Roma Jegor



Zaczepiam się o tę myśl złożoną z czułości i formy. Mówiąc o grafikach, zastanawiam się nad liniami podziału, nad detalami, które zniewalają i tworzą oparcie dla farby. Wcierana skrupulatnie, otwiera lub zamyka horyzont, stanowi o sile artystki, o jej wyobraźni i miłości. Myślę, że to, co się rodzi z niepokoju, może inspirować nas wszystkich. Zmuszać do wyjścia poza schemat. Sięgamy po dogmaty i uśmiechamy się do słów.



Chwila oddechu

To tylko chwila oddechu moment kiedy
zegary odkładają wskazówki
myśli jak białe wielbłądy przestają kopać piach
dachy schną z pożądania i paruje krew wieczoru
Zasłony owijają nas niespiesznie
dojrzewają księżyce w stanikach
i zaczynają łowić śmiechy łuszczyć słowa
mrowić palce odciśnięte w snach dachówek
To tylko moment zatrzymanie ziemi
mikroświat spokoju mikroszept gałęzi
zanim zacznie galopować nasze wołanie
i nim się łódka zmysłów zamieni w przepaście
To tylko bańka światła garść ziaren sezamu
i miłość teraz śpiąca jak kot pełen mleka

                                                              © Roma Jegor


Kilka dni temu obejrzałam reportaż o Edycie. Zerknęłam do jej pracowni. Utwierdziłam się w przekonaniu, że determinacja artystyczna panuje nad człowiekiem. Znajduje się w oczach, w gestach i w barwie głosu. Miłość do ludzi i zwierząt przynosi ulgę, formuje emocje i dzięki temu możemy sięgać w głąb tych grafik. Są odbiciem, tłumaczeniem przestrzennym życia, skalą świata, którą możemy odebrać dzięki bodźcom. Cieszę się, kiedy sztuka wizualna odbija się w literaturze. Gdy świadome budowanie obrazu małymi plamami odzwierciedla tworzenie nastroju przy pomocy słów.



Decyzja


Najpierw wschodzi słońce i wszystko staje się niebieskie
horyzont prostuje brwi ocean odzyskuje mowę
Przedzierasz się do tych błękitów przez bibułkę snu
powoli opuszczasz wydmy 
Patrzysz przez różową błonę powiek
i nie masz pewności czy tamta jasność
urodzi sobie ciebie raz jeszcze
Jest tyle piasku do oświetlenia tyle nocnych śladów
jeszcze bezpańskich dopóki 
nie wyciągnie ich na wierzch światłocień
Kiedy decydujesz się w końcu otworzyć oczy 
i unieść podbródek nad niebieską linijkę 
raz jeszcze jesteś ruchem wodnego zegara 
minutą na którą patrzy ocean

                                               © Roma Jegor


Otwarty układ liryki i grafik jest wszechstronny i konsekwentny. Dzięki temu efekt zestawienia wierszy i obrazów stanowi pewną całość, chociaż zbudowaną osobno i w odpowiedzi na zupełnie inne potrzeby artystek. Ale czy rzeczywiście na inne? Wartość sztuki jest czymś niezwykłym. Bo sztuka nie musi mieć regularnych kształtów czy równych długości wersów. To nasze emocje rządzą obrazami i słowami. To my nadajemy im nieregularność lub harmonię. Od nas zależy wrażenie spójności, ruch, dostrzeganie piękna.

Wciąż odczuwam potrzebę splątania ze sobą talentów, twórczości ludzi mogących stać się dla siebie kimś bliskim. Wejść na inny poziom rozmowy, motywacji zdolnej inspirować i prowadzić do kolejnych rozwiązań.

To skupianie uwagi na słowach i obrazach powoduje, że wciąż odkrywam rolę sztuki w moim życiu. Eksponujemy w sobie różne stany, procesy, do których dodajemy zakończenia. Wartościujemy to, co nas rozwija. Związane z tym wszystkim przeżycia, uczestniczenie w narracji, jaka się tworzy, są szalenie ważne. Mocno tkwimy w nawykach, myślę, że aby mówić o przyszłości, musimy te nasze przyzwyczajenia w jakiś sposób pokonywać. Bo cóż widzimy, gdy zakładamy przeciwsłonczne okulary? Czasy się zmieniają, doświadczenia, rozmowy o wolności. O tym, jak postrzegamy to całe bogactwo artystów. I nie ma w tym nic wymuszonego, zwyczajnie każdy z nas jest inaczej ukształtowany, tak jak mnóstwo obrazów, które poszerzają naszą skalę wrażliwości estetycznej. Można się oczywiście doszukiwać innych przyczyn, dla których wybieramy sztukę taką, a nie inną. Można również zauważać w tym wszystkim ludzi lub wręcz przeciwnie. Jednak najważniejsze jest odczuwanie. Dowody wielkości wyobraźni, jakie w nas powstają, kiedy dokładnie przyglądamy się grafikom i z uwagą odczytujamy zdania wierszy. Rytm zestawionych obrazów i poezji nie wyczerpuje nas, lecz dokonuje czegoś niezwykłego. Jakby ktoś nas ożywił i wypuścił na nowo w świat. Miłośników sztuki z ogromem miejsca do odbioru bodźców. To ciągłe pożądanie, które wiąże się z poszukiwaniem i wpływaniem na bieguny rzeczywistości. Z reguły w tym wszystkim przystajemy do swojego czasu i miejsca, a przecież tak trudno jest w zamęcie ustalić jednoznacznie, co i ile jest warte. Ważne, by nie czuć wewnętrznej presji i nie oglądać się na opinie innych ludzi. Ufanie własnej wiedzy niewątpliwie wprowadzi w nasze życie równowagę i spokój. Może to zabrzmi anachronicznie, ale sztukę i twórców traktuję poważnie. I nie rozumiem tej gruntownej zmiany, jaka nagle wokół mnie następuje, tej szerzącej się pustki, której nie jestem w stanie wypełnić. I mogę śmiało napisać, że jedynie światło nie ma końca.


*Tytuł grafiki Edyty Purzyckiej

8 komentarzy:

  1. Droga eM, czytam jak piszesz o sztuce. Wzruszam się, ponieważ tworzyć sztukę to rzecz jedna, a druga ją odbierać. I kiedy zapoznaję się z Twoim jej odbiorem, nie dość, że odnajduję tam własne emocje, wrażenia, projekcje, zabiegi wybraźni, intuicji, to jeszcze towarzyszy mi przekonanie, że sztuką jest pisać o sztuce w sposób w jaki robisz to Ty. Nadajesz jej blasku. Ożywiasz. Dziękuję, że jesteś:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy zastanawiałam się o czym pisać do eleWatora, doszłam do wniosku, że najlepiej o sztuce, a raczej o tym, co czuję, bo dzisiaj niewiele osób pisze o twórczości innych. Poza tym, to moje emocje i zawsze cieszę się, jak ktoś w tekście znajdzie coś dla siebie, co go przekona, dziękuję Soniu :)

      Usuń
  2. Wiersze i grafiki oczywiście genialne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Popieram, piękna ta subtelna grafika z rybką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edyta tworzy niezwykłe grafiki, jest fantastyczna!

      Usuń
  4. Jak się zazębia poezja, grafika i Twój głos, o "odczuwaniu". :)
    Świetne.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze gallusa i wszystkie powstające klony kasuję. Gallusie zrozum, że nie chcę Twoich złotych myśli i kontaktu z Tobą.