wtorek, 20 października 2015

Osadzony krajobraz opadający w morze



Alicja Rodzik


                                                                           
                                                                         Agnieszce Kutylak-Hapanowicz


Gdybym pisała o żabkach albo paniach w odpowiednim wieku,
byłabym jak miedź w kieszeni. Ogromnie przygnębiona.
Wytarta, zarysowana z każdej strony. Byłoby miło.
Dziewczyny naciągają lniane obrusy i składają na trzy
łokcie. Nareszcie mogę odetchnąć, zobaczyć świat
przez mgłę.

Nie jestem od tego, by gładko przechodzić przez sny.
Wydeptane noce, powietrze wypełnione naszym zapachem,
ziemią spod drzew. Zwykłe dni nie są czymś nowym.
Przenikają jeden w drugi. Czasami zatrzymuję się w Dublinie.
Piję kawę na moście Joyce i liczę pokonujących wpław Liffey.
Zamykają kafejki. Robi się coraz ciemniej.

A coraz jaśniej od centrum. Od dna, gdzie wilgoć definiuje
miasto. Kraj zimą bez słońca. Latem przesiąknięty powietrzem
o nucie torfu, czarnego bzu. Chociaż tu się nie urodziłam,
kursuję po wyżynach wschodnich, górach Wicklow. Wymawiam irlandzkie
imiona, przedstawiam się po angielsku albo twierdzę, że jestem
stąd. Znikam w głębiach wyspy, w kierunku oceanu.

17 komentarzy:

  1. Jak to jest, że jesteśmy zdefiniowani i wiemy od czego i do czego. Czasem mi się wydaje, że mogłabym być kimś innym i też byłabym sobą. To dziwne uczucie...

    A jednak nie mogłabym być tym kimś gdzie indziej niż tu. I to jest jeszcze dziwniejsze.

    Bardzo mis ie podoba ten wiersz Małgosiu z Wyspy :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi się podoba, ślepa kura to ze mnie jest na pewno !

      Usuń
    2. To osadzenie w sobie jest mocne, czy tu czy tam, zawsze jesteśmy sobą, to pewnie jakiś rodzaj elastyczności, ale na moich zasadach, albo na Twoich - bo przecież nigdzie indziej niż tu.

      :) ściskam buziaku, wszystko zrozumiałam :) przecież jestem mistrzynią literówek :)

      Usuń
  2. Chciałabym mieć takie miejsce, gdzie mogłabym zniknąć. Być z daleka i być stąd jednocześnie. Dobrze choć na chwilę przystanąć na moście Joyce dzięki Tobie Małgosiu. Tutaj nikt mnie nie zna. Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, nie pozostaje Ci nic innego, tylko odszukać to miejsce :) ściskam ciepło

      Usuń
  3. Dobrze Ci tam Margarithes...
    zakotwiczona w wyspiarskiej przestrzeni, przeglądasz się oknach i oczach...
    i pozwalasz nam o to zobaczyć ... dzięki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Bogo, z resztą wiesz :) i cieszę się, że przysiadasz się do mnie... :*

      Usuń
  4. Nasiąkłaś tym miejscem i dobrze Ci tu
    czyli jesteś stąd :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dom nasz jest tam, gdzie jest nasze serce.
    Posyłam uśmiech:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mówią, więc pewnie tak jest :P ściskam

      Usuń
  6. Uspokajający spacer poety. Dobrze Ci tam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. dla mnie jesteś i stąd i stamtąd (!)
    jesteś wypełnioina i tym krajem i tamtym. O zapachu nie potwierdzę, bo tego jeszcze przesłać internet nie potrafi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś spróbuję napisać głównie o zapachu... zainspirowałaś mnie :)

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.