niedziela, 28 czerwca 2015

W pół przebrani, w pół przygnębieni


Alicja Rodzik


Nie wiesz dlaczego przychodzimy coraz później?
Obchodzą nas przenikliwe spojrzenia przyjaciół, zniecierpliwione
ręce, lękliwe ruchy. Słyszę, ktoś przełyka łzy, długo opowiada, że są jak lód.

Wracam do starego młyna. Zieleni, która bawi, więc tańczę.
Koty zapamiętują ciepło, wpatrzone w ryby, przypominają ludzkie
zapatrzenia. Przemykają niezauważone. Odporne na rany, blizny
i puste ręce. Czy byłaś zmęczona dreptaniem?

Dużo muszę się nauczyć przechodząc przez nasz kraj.
Ludzie na kolanach nie mają wątpliwości, na ile kaszel jest bezpieczny.
Niekiedy wybici ze śmiesznego nastroju, wpatrzeni w żółte żyto. Zatrute łany.

33 komentarze:

  1. Musisz Małgoś częściej Polskę odwiedzać. Wiersz jest esencjonalny, porusza. Tak jak spojrzenie na zatrute łany, ubolewam, że rolnicy postanowili nas truć, niż tradycyjnie uprawiać ziemię. Katoliban i niepokój ludzi, brak perspektyw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te wszystkie nawozy na fazę wzrostu... trochę mnie widok pól przeraził.

      Usuń
  2. tak pięknie i smutno, że zatrute

    OdpowiedzUsuń
  3. i ja tu przystaję, by przemknąć (ale ślad zostawiam)

    :)
    udanego tygodnia eM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję... miej wspaniały czas :*

      Usuń
  4. na wpół spakowani, nie w swoich walizkach, ciągle w drodze, oby było dokąd wracać... nawet tam gdzie łany zatrute... Małgoś, refleksyjnie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Małgoś, przebiec się szybko przez Polskę i zauważyć, jak bardzo z perspektywy czasu, wszystko się zmieniło...

      Usuń
  5. Smutne to wszystko, tylko w tym młynie tli się jeszcze radość.

    OdpowiedzUsuń
  6. pierwsza zwrotka to całkiem, jak o mnie w ostatnich dniach. na szczęście lód powoli się rozpuszcza.

    OdpowiedzUsuń
  7. Drepczemy, nie chcemy żeby nas wybijać z pół-snu, o którym tyle wiemy! Kiss

    OdpowiedzUsuń
  8. o i ja mam nieodparte wrażenie, że pierwsze wersy są o mnie...
    <3

    OdpowiedzUsuń
  9. I znów czytając wyobraźnia przenosi mnie w różne miejsca... Przechdzam się tłoczną ulicą obserwując zapatrzone, chowające się przed spojrzeniem kogoś innego, ludzkie twarze. Tu nagle. gdzieś w zielonej arkadii, w spokoju od wszystkiego i z kotem, zapatrzonym na akwarium... Tyle światów w kilku słowach.

    Pozdrawiam cieplutko i przepraszam za tak długą nieobecność u Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że wracasz, nie ma przyjemniejszej chwili dla autora, jak powrót czytelników, szczególnie z wakacji :)

      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  10. "Odporne na puste ręce", loowe. Ja myślałam, że byłam kotem w zeszłym wcieleniu, teraz mam wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ubawiona zielenią zatańczę i w żółte żyto się zapatrzę i zamyślę nad ostatnią strofą.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ludzie na kolanach nie mają wątpliwości - dobrze to ujęłaś....
    Inne sceny, obrazy przekazane słowami bardzo pięknie, jak zwykle.

    OdpowiedzUsuń
  13. Czuję jakbyś opisała mój obecny stan wewnętrzny...Czarujesz pisaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze dla piszącego, kiedy czytelnik przenika obrazy jak swoje... :)

      Usuń
  14. koty zapamiętują ciepło i też słyszą przełykjanie łez, jestem tego pewna.

    OdpowiedzUsuń
  15. Trochę jak wszędzie, trochę jak nigdzie - taki kraj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Takie dotykanie śladów, przyglądanie się w przelocie...

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.