niedziela, 15 lutego 2015

Lawina pojęć

Alicja Rodzik 


Mam wszystkie jej książki. Mówisz wszystkie
i nie wiem, czy zazdroszczę, czy chciałabym powiedzieć,
że jest kanalią. Nie wierzę w dobre uczynki i w wybaczanie
złych. Coś nas do siebie zbliża, kilka dyrdymałów o sztuce.
Znakomite. O cudownych właściwościach, tekstach bez ogródek.

Iskierka, od której może być zapalona ziemia wytapia strach
z pojęć geologii. Trudno się połapać, o czym rozmawiamy.
O miejscach, gdzie tkwimy. Śmiertelne i pełne natchnienia.
Dlatego nie wspominam istoty obcego języka, praw młodości.
Nie wspominam gier w chowanego, w klasy w przymusowym socjalizmie.

Od wczoraj zaczęłam zbierać kłosy w pięść, mierzyć ich długość.
Śmiejesz się, że umiałabym sortować myśli, suszyć je, rozwieszać
na balkonie. Aż wywieje z nich nagle uwolniona złość. Przekreślona w książkach
zabronionymi słowami. Chciałabym poczuć, jak to jest, kiedy wyrywali ci zęby,
rzeczowniki. Czy wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi?


30 komentarzy:

  1. "Trudno się połapać, o czym rozmawiamy":)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kto wie, być może istniej wiatr, który potrafi wywiać złość z myśli, smutek z młodości. Kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten wiatr chyba ma już swoją nazwę, jest pojmowany jako oczyszczający... kiss

      Usuń
  3. Nie wiem czemu ale przypomniał mi się fragment "Gry w klasy" Cortazara :):)
    "W klasy gra się małym kamyczkiem, który należy popychać czubkiem buta. Elementy gry: chodnik, kamyczek, but i piękny rysunek kredą, najchętniej kolorową. Na górze jest Niebo, na dole jest Ziemia, trudno jest trafić kamyczkiem w Niebo, prawie zawsze źle się jakoś obliczy i kamyk wylatuje poza rysunek. Powoli jednak nabiera się zręczności koniecznej, by przechodzić z jednego kwadratu do drugiego, i któregoś dnia może się uda wyjść z Ziemi i przenieść kamyczek do samego Nieba. [...] Na nieszczęście, zanim ktokolwiek nauczy się przenosić swój kamyk do Nieba, nagle kończy się dzieciństwo i wpada się w książki, w lęk, w spekulacje na temat innego Nieba, do którego również trzeba umieć znaleźć drogę. A ponieważ skończyło się dzieciństwo [...], zapomina się, że aby się dostać do Nieba, potrzeba kamyczka i czubka buta."

    OdpowiedzUsuń
  4. bliskość z drugim człowiekiem, czasem większa czasem miejsza, czasem rzeczywiście trudno powiedzieć, co nas do siebie zbliża. Wspólne wspomnienia, wspólny śmiech, jakie to wszystko ważne!

    OdpowiedzUsuń
  5. Sortowanie myśli nie jest chyba moją mocną stroną, mam tam straszny bałagan :)
    uściski :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteśmy różni i to jest piękne :)

      Usuń
  6. " Nie wspominam gier w chowanego, w klasy w przymusowym socjalizmie."
    Bo i kto to zrozumie gdy tego nie przeżył...

    przytulenia myśli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie.... emocje, które niedługo będą zupełnie obce.

      Uśmiechy posyłam

      Usuń
  7. w dobre uczynki i wybaczania złych.
    dlaczego tylu ludzi nas krzywdzi?

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś nas do siebie zbliża, kilka dyrdymałów o sztuce...
    Na pewno tu wrócę...

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem pod lawiną myśli, tych niesortowanych w kłębowisku wręcz zaplątana jak w pętli nieskończoności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się z tego wyplączesz :)

      Usuń
  10. Zbliżenie innych światów, tak jak dwojga obcych ludzi jest kosmosem. A jednak niektórym się to udaje :)
    Zobaczyłam posortowane myśli suszące się na balkonie.Są cudne :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiszą kolorami, a że słońce świeci, to się mienią :)

      ściskam

      Usuń
    2. Kolorami wieszasz, emocjami, ach, są tęczowe :)

      Usuń
    3. u nas dzisiaj słońce i łagodny wiatr :) niech rozwiewa :)

      Usuń
  11. Małgosiu,
    po raz kolejny wracam tutaj i znów cieszę, się z pierwszego wrażenia, które jest ciągle nieodmienne i każe mi się czuć jak analfabeta wtórny, dopóki po-wtórnie nie przeczytam Twojego tekstu.
    To co wyraźnie mi się pokazuje, to kontrast ze słynną frazą: "parę pojęć jak cepy". Z jednej strony nadmiar słów, a z drugiej brak konkretów, gdy mogłyby być potrzebne.
    Pozdrowionka :)
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "w gruncie rzeczy była to sprawa smaku" - :)

      Cieszę się, że Cię 'widzę', sprawiasz, że za każdym razem uśmiecham się od ucha do ucha :)

      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  12. A mnie najbardziej zapadło w pamięć "zbieranie kłosów w pięść"...

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.