poniedziałek, 3 marca 2014

Przyzwyczajenie

Agnieszka Renusz


Deski sosnowe pękały od środka.
Pamiętasz, jak się cieszyłyśmy z parkietu?
Wygodne materace i żeliwne grzejniki.
W nawilżaczach schły ogryzki jabłek - zbutwiały.
Nikt tam nie zamieszkał.

Widok na stary sad psują małe okna.
Do klitek przedostaje się powietrze.

Wszystko wygląda tak samo, ale inaczej
przez pierwsze piętnaście lat. Biegałam
jak oszalała po schodach - lądowanie na tyłku,
bielizna ukradkiem wciskana za szafę.

Noc. Migotała kilka minut.
Lęk miękki jak podbrzusze śpiącego kota
stopniał w śnieg.


12.08.2013

19 komentarzy:

  1. O tej porze roku mozna dostrzec zonkile- bukiet zagoscil takze na moim stole. Bole kolan? No coz i mi sie zdarzaly, ale..wiosna to jednak nadzieja na "cos" fajnego i zapach, kotry mnie akurat nastrajal szalowo. A stosy ksiazek ? Zawsze. Teraz zas doszly stosy mojej 6 latniej corki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosna to taki czas na porządkowanie, zdjęć i wspomnień również :)

      Usuń
  2. Wychowałam się, zaczęłam wyglądać inaczej...jakich Ty Małgoś życzliwych określeń używasz...uśmiecham się do Ciebie, do wiosny zza zieleniącej się trawy. Czuje ten zapach drewna...a w oczach, przepiękna fotografia Agnieszki. Uszczęśliwiłaś mnie na wieczór. Przytulam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mi się udało :) ściskam ciepło

      Usuń
  3. Dziś widziałam przebiśniegi! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspomnienia :)
    Mam ochotę odwiedzić, z aparatem, moją starą kamienicę, w której kiedyś mieszkałam.
    Schody wydawały się wyższe, a podwórko większe a dom mniej odrapany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, moje podwórko dziecięce zawsze wydawało mi się większe, dzisiaj widzę je zupełnie inaczej :) Idź Julio z aparatem, czekam na Twóje reminiscencje :)

      Usuń
  5. Bardzo udana kontemplacje przeszłości, teraźniejszości i niespokojnej wiosny.

    OdpowiedzUsuń
  6. dobrze, ze potrafimy nosić w sobie również dobre wspomnienia..co byśmy bez nich zrobili.. wargi straciłyby kolor już na zawsze..a tak.. pozostają zawsze wspomnienia miejsc, które nas wydały a które stale w sobie nosimy:) mi daje to siłę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię dobre wspomnienia, lepiej się z nimi czuję :)

      Usuń
  7. Wiosna. Czas głębokiego oczyszczania.
    Wietrzenia na przestrzał:)
    "Wszystko wygląda tak samo, ale inaczej". I wszystko jest inne, choć pozornie takie samo:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja przyzwyczajenia pielęgnuję, nadmiernie, u Ciebie one wchodzą we wspomnienia jak szczęka górna w dolną, fajnie, choć... U mnie wspomnień co kot napłakał, większość zduszona w tyle głowy, głaszczę przyzwyczajenia dnia codziennego z tego, co tu i teraz. Przez to stoję w miejscu, fakt. Ani w przód, ani w tył. Głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pewnym momencie życia to się zmienia, ruszysz przed siebie, spokojnie :) chyba, że nie będziesz chciała :P

      Usuń
  9. suche ogryzki jabłek w nawilżaczach... nieświadomie stworzyłaś dwugłos z J.M. Rymkiewiczem (swoją drogą-ostatnio trzymają się mnie takie synchrony). u niego był mały czarny żółw (może mały jak ogryzek?), który wszedł w życie małego (większego niż ogryzek) chłopca. ale później zaszył się pod szafą, na kilka dni przed pewnym historycznie ważnym dniem. i zgnił pod tą szafą a później wysechł, mimo, że każdego dnia czekał na niego świeży liść sałaty. została skorupa i nieforemna cielesność. i żal, że żółw nie mógł umrzeć na balkonie, wśród doniczek z kwiatami.

    OdpowiedzUsuń
  10. o tej porze roku duzo można, a trzeba wyrzucić ogryzki z nawilżaczy i wogóle wyrzucić wszystko, co niepotrzebne!!

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.