sobota, 25 maja 2013

O śmierci

Cmentarz Père-Lachaise


wyrażam moje niezadowolenie, kształtowane przez lata
wynaturzeń, głównie z powodu frazesów; wypić kilka win
i wykrzyczeć: co mnie to obchodzi!
Przez ciebie nie poszłam o dziewiątej do łóżka, nawet nie wiem,
gdzie leży różaniec, nic nie wiem! Ograniczasz mnie, dusisz.
Chciałam napisać list. Data zaskakuje najczulszego ducha,
w końcu przyjaźni się z ojcem, więc mogliby oszczędzić pośrednictwa.
Wypiętrzyli się przez płat czołowy, masz pojęcie? Zgromadzić emocje
i wybuchnąć!

Bum!

Był młody, w dzieciństwie dręczył mnie wyzwiskami, później zwracaliśmy
kije wyrwane pomidorom - na miecze, później, najczęściej było później,
i wreszcie za późno. Oczekuję odrzucenia, że coś się z nim stanie! Zaświeci
słońce albo wypracujemy jakąś trwałość, choćby po ostatni łyk kawy
który wyłącznie należał do mnie. Nie sposób obserwować czas, nagle skraca list
do dwóch godzin i przydatność modlitw zamieniam na współczucie.
Wyliczam z mamą powody zmartwień, zastanawiam się ilu ludzi
przeczyta list, ilu odmówi rozmowy. Kto zapomni, zwyczajnie - zapomni.

5 komentarzy:

  1. Śmierć to najtrudnieszy temat i nie dlatego, że część ludzi irracjonalnie boi się jej (paradoksalnie - nie powinni) i bezbronnego nieboszczyka, w niczym im nie zagrażajacego, ale dlatego, że skłania tych, którzy zostali, a zazwyczaj wszystkiego nie zrobili, co mogli lub co powinni, do głębszego zastanowienia, do niekłamanej samooceny/samokrytyki. Dopiero śmierć rodzi w wielu z nas człowieka, tego prawdziwego, który drzemie przez lata, a śmierć ma sprawczą siłę by go obudzić, ale czasem zaledwie przebudzić.
    Kiedyś wszyscy zapomną... i my, i nas...
    Swoje myśli kieruję ku Tobie. Teraz jest czas na płacz, przynosi ulgę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie da się tak żyć żeby ze wszystkim zdążyć. Żeby dla każdego zdążyć. Zawsze znajdzie się ktoś, kto przez chwilę się nie zmieścił w grafiku. I my się też nie mieścimy innym i oni nie zdążają nas do końca zauważyć.
    Smutek, bezradność, nieodwracalność.
    Pamiętajmy, że dużo było, naprawdę dużo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Już dwa razy się spóźniłam i wciąż pali mnie niestrawność od braku pożegnań

    OdpowiedzUsuń
  4. wazne aby zdazyc sie pozegnac !

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.