niedziela, 1 kwietnia 2012

mnożą się stopy





nie wierz zwięzłej fabule zanim stopnieje śnieg
i wyrosną zaspy śmieci mogłabym z tobą pójść
na pokaz węży które duszą tylko z nazwy bo są pozbawione
jazzu

odwracanie się na pięcie do publiczności
nie obchodzi mnie chociaż przez zimę wydrążyłeś kamień
w czajniku i skórą przyoblekłeś okno wywołując czułość
nieznaną wcześniej przeznaczeniu a innym instrumentom
twierdząc że w matni słońca wszystko samo przejdzie


21 komentarzy:

  1. Węże bez jazzu? Biedactwa...;)

    OdpowiedzUsuń
  2. w matni słońca... nic się nie ukryje.
    Pięknie, Małgorzato :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie? owszem, ale tyleż pięknie, co intelektualnie! :) i za to dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Intelektualnie? Owszem, ale nie tyleż pięknie, co intelektualnie. Słowo pięknie nie jest dla mnie pustym frazesem; jeśli mówię pięknie, mam na myśli pojęcie absolutnie nadrzędne, także wobec intelektu :)

      Usuń
    2. Aaaaa prima aprilis mi robicie?

      Usuń
  4. coś się zimowego skonczyło w wierszu
    ...ale nie zima, u mnie padał śnieg i to nie prima aprilis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie była śnieżyca na serio, na szczęście szybko się zmyła!

      Usuń
  5. Matnia słońca, to dla mnie całkiem rzeczywisty koszmar.
    Całkiem bez szans na czułość.
    Nie z każdym można pójść na pokaz węży ...
    Pozbawione jazzu ... ależ powiedziałaś! Czuję, że upływ czasu pozbawia jazzu.
    Pozdrawiam pięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj przez chwilę tak się poczułam... nie myślałam, że mi się przytrafi...

      Usuń
  6. a dla mnie pięknie i smakowicie intelektualnie staram się nie zgłębiać rozum prowadzi na manowce :)
    rafał naturalnie

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak!
    PS
    Wolałbym "i w skórę przyoblekłeś".

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.