piątek, 9 października 2009

kofeina



przypomniał rano, jak będzie mnie zabijał,
zejście wyznaczył na piątek, ciut po nieszporach.
znowu piję kawę, tradycyjnie, na siłę woli.
kogut pieje, aż na górze rdzewieją gwoździe.
codzienne czynności — nie musisz tłumaczyć Miłosza.
bardziej zrozumiałam Kunderę. zza opasłych powieści
to żart, choć ocet wypełnił płuca.
dawno nie było tak wesoło.

07.07.2009


7 komentarzy:

  1. Dreszcz przeszedł mi po plecach, burze i pioruny. Jesteś prawdziwy żywioł!

    OdpowiedzUsuń
  2. To pewnie z nadmiaru kawy ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mari - targają mnie tylko jedne emocje, rozpacz

    dziękuję, ze jestes

    Kopacz - gdyby to tylko kawa... dziękuję również

    OdpowiedzUsuń
  4. dobre i porażająco smutne. już od pierwszych wersów mną targnęło.
    i trzyma.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ali - dziękuję

    Żart - życie to naprawdę jest żart

    :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.