Piotr Paziński w odniesieniu do wypowiedzi Olgi Tokarczuk napisał:
"Jeśli w wypowiedzi Olgi Tokarczuk coś mnie autentycznie zmartwiło, to nie zdanie o AI (z którego pisarka już się wytłumaczyła: idzie ponoć wyłącznie o research, a nie maszynę narracyjną, choć i z nią OT flirtuje), tylko deklaracja, że nie warto już tworzyć skomplikowanych powieści - bo to nieopłacalne, a czytelnicy i tak nie docenią. Zmartwiło, bo ważna i ceniona pisarka stawia znak równości między twórczością artystyczną a rynkiem, czyniąc z dzieła sztuki towar jak każdy inny. Zmartwiło, bo uważa, że powinna obniżać intelektualną poprzeczkę swoim odbiorcom.
Mam w tej sprawie zdanie dokładnie przeciwne: dzieło sztuki nie jest towarem, a artysta owszem, może zarabiać, ale nie powinien umacniać dyktatu rynku. Nie powinien ułatwiać życia czytelnikom. Odwrotnie, powinien je utrudniać, komplikować, uniejednoznaczniać. Od ułatwiania i ciągnięcia wszystkiego w dół są media społecznościowe, nie artyści. Tu króluje łatwizna i wszechzajebistość. Sztuka powinna być od nich wolna. Sztuka ma rozszerzać horyzont ludzkiego poznania.
Jeśli popularna, ceniona i zamożna pisarka składa broń, zaraz uczynią to inni, mniej znani, mniej docenieni i biedniejsi. Po co się starać, po co komplikować i na cholerę wymagać od siebie i innych, skoro można łatwiej, szybciej i prościej? Jeśli laureatka literackiego Nobla ogłasza rynkowy koniec polifonicznej powieści, to daje sygnał: dzisiaj skomplikowane powieści piszą tylko frajerzy. Bardzo mi przykro, ale to jest fatalny komunikat, dla wszystkich pisarzy i wszystkich czytelników, także czytelników Olgi".
Zastanawiałam się nad tym, co napisał Piotr, i nie chcę świata, w którym artysta z góry zakłada, że odbiorca sobie nie poradzi. To jedna z najbardziej depresyjnych form kapitulacji. Sztuka nie musi schlebiać przyzwyczajeniom. Powinna rozszerzać możliwość myślenia, nawet jeśli wymaga wysiłku, skupienia i cierpliwości. I właśnie dlatego, również w epoce AI, potrzebujemy sztuki bardziej wymagającej niż kiedykolwiek wcześniej. Nie po to, żeby uciekać od rzeczywistości, ale żeby nie dać się całkowicie uprościć. Mam też poczucie, że rynek coraz agresywniej próbuje wejść w miejsce sensu. A przecież wiele ważnych prac powstało wbrew logice rynku, modom i czasowi, w którym się pojawiały. W świecie zbudowanym z algorytmicznej przewidywalności niejednoznaczność staje się formą oporu. Bo jeśli wszystko stanie się łatwe, natychmiastowe i przewidywalne, zostaniemy wyłącznie z powierzchownością. Z reakcją zamiast przeżycia. Z komunikatem zamiast doświadczenia.
PS
Dla Teatralnej
PS
Dla Teatralnej



och piękny ci on jak niewiemco, ja w ogóle lubię melanże.
OdpowiedzUsuńTak, lubię ogromnie.
UsuńPowierzchownosc juz ma sie dobrze. Zaczelo sie od grafiki (mimo wiekszych mozliwosci) duzych nakladow gazetowych a teraz to i teksty po powierzchni tylko miziaja. Szczytem jest dziennik z wiadomosciami, jedno zdanie i informacja, ze reszte mozna przeczytac na stronach internetowych! Ani piekna ani informacji. Chyba chodzi o to, ze im mniej wiesz tym zyjesz spokojniej. Czyzby?
OdpowiedzUsuńZ igorancji biorą się, jak dla mnie, same złe rzeczy, więc o spokoju nie ma mowy.
UsuńA ja nie lubię ani Olgi Tokarczuk ani jej książek, obojętnie czy macza w nich łapy AI, czy nie.
OdpowiedzUsuń🙃🙂
Daleko jestem i to jest najlepsza odległość :P
Usuńpisanie jest wartością samą w sobie i cenię różnorodność. niech każdy pisze jak mu w duszy gra. a czy odbiorca dotrze do wszystkich "smaczków", to nie powinien być "problem autora". a pani Tokarczuk jakoś nie lubię od pierwszego wejrzenia.
OdpowiedzUsuńTu chyba nie chodzi o lubienie samo w sobie, a sposób bycia dla innych, nieprzyswajalny.
UsuńKażda zmora znajdzie swego amatora, ale faktycznie, jeśli artysta z góry zakłada podobne sytuacje, to co myśleć o artyście.
OdpowiedzUsuńPani Tokarczuk, jako Noblistka nie musi chyba obawiać się, że nie wydadzą jej książek?
Z drugiej strony, minęły czasy, gdy artyści klepali biedę , a niosły ich skrzydła idei.
P.S. sweterek cudny, uwielbiam!
UsuńSą artyści, co klepią biedę. A Tokarczuk...chyba wolałam, jak pisała książki.
UsuńI dziękuję za komplement swetra :P
UsuńZraziłam się już dawno do tej pani. Jej brak szacunku dla czytelnika jest wręcz przerażający.
OdpowiedzUsuńM
Chyba kiedyś o tym rozmawiałyśmy. Jest jak jest.
Usuń:-) no to mamy full i pas. bo z jednej strony pluje się na Olgę, że obraża czytelników brakiem szacunku dla ich niemożliwości umysłowych...zgadzam się że są tacy, i to całkiem sporo. którzy takowych nie posiadają w narodzie tutejszym i nie tylko. Artysta nie musi nikomu wchodzić w tyłek i być tym super poprawnym z kijem w dupie. żeby boże broń nie urazic...co to za artysta?
UsuńA ja uwielbiam jej wyższość, jej dystans i jej inteligencje i złośliwość.
A z drugiej, że odpuszcza sobie w związku z tym tych myślących, rozkochanych w jej literaturze, zapewne reagując na plucie tych pierwszych... bo przecież ma prawo być zmęczona, ocenianą, ma prawo mieć własne zdanie i ma prawo być rozczarowana...czasem roszczeniowa...zmęczona...nagonkami. i ma prawo do własnego zdania, głosu. w każdej sprawie. i ma prawo do focha....
To ona wyznacza trendy, przeciera szlaki i jest Wzorem i jest naszym dobrem narodowym czy sie to komuś podoba czy nie.
Artysta nie musi 'przypodobywać się' wszystkim i literatura nigdy nie była ani konkursem popularności, ani egzaminem z kompetencji. Naturalne jest, że jedni Tokarczuk kochają, inni nie czytają, a jeszcze inni odpadają po drodze i to nie jest żadna katastrofa. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy z poziomu tej różnicy gustów przechodzi się w ton pogardy wobec czytelników, którzy nie odnajdują się w danym typie literatury. Nawet jeśli wynika to ze zmęczenia czy frustracji. Bo wtedy rozmowa przestaje dotyczyć literatury, a zaczyna dotyczyć hierarchii 'lepszych i gorszych' odbiorców i to już jest słabe, niezależnie od tego, jak wybitna jest twórczość. Jednocześnie zgoda też na drugą stronę: autorka ma prawo do własnego tonu, irytacji, dystansu, a nawet 'focha', jak to nazywasz. Tyle że to nie chroni jej wypowiedzi przed krytyką. Zwłaszcza od osób, które od lat czytają jej książki i jednocześnie oczekują minimum wzajemnego szacunku w komunikacji. I jeszcze jedno: nie posuwałabym się aż tak daleko w stronę 'wyznaczania trendów' czy budowania z tego figury absolutnego wzorca. To zawsze działa w dwie strony, im bardziej ktoś zostaje wyniesiony na taki piedestał, tym ostrzejsza bywa później reakcja na każde potknięcie. I to dokładnie ten mechanizm zadziałał po jej ostatnim wywiadzie, że zbyt wysokie napięcie pomiędzy kultem a rozczarowaniem kończy się spłaszczeniem dyskusji, zamiast jej pogłębieniem.
Usuńbo tak ostatnie zdanie w punkt. natomiast wiesz, ja jestem psychofanką jej książek, nie jej, choć, jak napisałam lubię ją i mam szacunek. ale też widzę w niej człowieka...z drugiej strony nie kontempluję każdego jej wypowiedzianego słowa :-)
Usuńmożliw, że jest trudna. w obejściu a z pewnością szczera do bólu.
pamiętasz pisałam u siebie, jak moich znajomych potraktowała, co mnie rozbawiło do łez, były te dni literatury, była zmęczona, chciało jej się siku, szła do wc a tu napadają na nią fani i czy mogą sobie zrobić zdjęcie? a Ona na to: a czy ja wyglądam na białego misia z Krupówek...
Niech każdy będzie kim chce być. I bardzo dobra riposta Olgi. Mnie już trochę zmęczył ten wiralowy wywiad i to niekończące się multiplikowanie osądów, sądów i zdań o zdaniach. Zaraz z samej rozmowy zrobi się większa literatura niż z książki. Niech książka już po prostu wyjdzie.
UsuńOoo, piekny sweterek, mam takie skarpety! 😃
OdpowiedzUsuńPodoba mi się komentarz tego pana, a co do reszty to jak pisała Teatru gdzieś indziej: to AI korzystala z Tokarczuk;)
Innyglos
Jak widzisz, mam kolor w garderobie :) skarpetek nie mam :( zgadzam się z Teatru.
Usuń