IV. Rzeczy po przejściu
Po deszczu pojawia się metaliczny zapach ziemi.
Nie wiem, kto pierwszy powiedział, że ziemia oddycha.
Ale ziemia niczego nie mówi. Rozpuszcza kości,
przyjmuje włosy, przerabia guziki,
zjada obrączki.
Pod trawą pracuje cała administracja umarłych.
Dzisiaj znalazłam w błocie czerwony guzik.
Ma cztery dziurki.
Cztery możliwe drogi
do kogoś, kto go przyszył.
Podnoszę go. Przez moment jest mój.
Potem już nie.
V. On
Powiedział, że nie wierzy w piękno. Miał tatuaż.
Nie pytajcie gdzie. Nie wszystko trzeba przenosić
z ciała do liter. Na stole leżała pomarańcza, przekrojona zbyt równo.
Pachniała jak światło w supermarkecie.
Obok leżał nóż. Starszy od rozmowy.
Rozmawialiśmy o zdradzie, ale w rzeczywistości chodziło o pogodę.
Potem On wyszedł. Na krześle został zapach.
Tytoń,
wanilia,
mokry materiał.
Do tej pory nie wiem, czy mnie opuścił,
czy tylko wyszedł po coś,
co miał zostawić tutaj od początku.

poruszające zakończenie Onego - aż ciśnie się pytanie i co było potem? wrócił? co przyniósł?
OdpowiedzUsuńAle piękna ta grafika, moje kolory!
OdpowiedzUsuńZiemi wypluwa też kamienie, albo raczej rodzi, bo to długi proces...
Nie wierzył w piękno, ale miał tatuaż? każda ozdoba, to wycinek piękna...
przesiąknięta erotyzmem. historia z Onym.
OdpowiedzUsuńA może jednak ziemia mówi, a tylko my jesteśmy bardzo niedoskonali i nie słyszymy.
OdpowiedzUsuńPogoda też nas ostatnio zdradza więc, tak czy siak, to wiersz o zdradzie:), ale tylko tak sobie myślę:)
M
Najczęściej wychodzą po zapałki. To by się zgadzało, bo tytoń zostawił 😉
OdpowiedzUsuńKolejny obrazek z serii "nie mogę się napatrzeć" 😍