piątek, 21 sierpnia 2026

Nie, to nie są 'tylko dzieci'

 



Od kilku dni czytam o pięciu nastolatkach, którzy zginęli w wypadku na M9 (w Irlandii). Jechali skradzionym BMW pod prąd i zderzyli się czołowo z samochodem, którym podróżowała rodzina na lotnisko, trzy kobiety i siedmioletni chłopiec. Wszyscy trafili do szpitala, część w stanie krytycznym. Pięciu chłopców z BMW zginęło. I oczywiście zaczęła się dyskusja. Że dzieci, wielka tragedia ich rodzin, trzeba mieć dla nich wszystkich serce. Tak. Trzeba mieć serce. Ale trzeba też mieć rozum. Mieszkam w Irlandii czternaście lat i mam serdecznie dość udawania, że nie ma problemu. Nie mam nic przeciwko dzieciom, przecież też mam dzieci, i syn nastoletnie lata spędził w Irlandii. I dlatego też jest we mnie bunt i sprzeciw kiedy dziecko regularnie robi rzeczy, które zagrażają innym ludziom, a wszyscy dorośli dookoła zaczynają zachowywać się tak, jakby powiedzenie nie wolno/nie rób tego było naruszeniem jego praw. Bo czy wolno kraść samochody? I jak nastolatkowie kradną, to nagle to są dzieci? Włamują się do domów, zastraszają ludzi, rzucają przedmiotami w przejeżdżające samochody, celowo przebiegają przed maską auta. Demolują i zaśmiecają przestrzeń, w której żyją inni ludzie. I rodzice nadal na lokalnych grupach wypisują hasła: to tylko dzieci. Serio, wolno im więcej?

Czyli skoro wszystko wolno, to taki challenge TikTokowy: porowadzić samochodu pod prąd na autostradzie, to tylko wybryk? No nie. To nie jest trudny okres dojrzewania, tylko zachowanie, przy którym wcześniej czy później ktoś może zostać zabity. No i właśnie wcześniej czy później się wydarzyło.

Media podają, że chłopcy byli znani Gardzie (tutejsza policja), a niektórzy mieli już wcześniej do czynienia z Gardą w związku z poważnymi incydentami drogowymi i innymi przestępstwami. W noc wypadku Garda otrzymywała zgłoszenia dotyczące młodych ludzi próbujących włamywać się do domów i samochodów. Pojawiły się również informacje o filmach pokazujących niebezpieczną jazdę, w tym jazdę pod prąd, publikowanych w mediach społecznościowych. I teraz nagle wszyscy są zaskoczeni. Serio? Bo ja nie jestem. Jestem tylko wkurzona. Mieszkam na irlandzkiej prowincji. I mam czasami wrażenie, że Garda tutaj istnieje głównie z nazwy. Przez czternaście lat nie widziałam regularnego patrolu w miejscu, w którym mieszkam. Owszem, widuję samochody Gardy. Najczęściej stojące gdzieś obok Supermac's. Kanapka, kawa, może pączek. Czyli co? Patrol zakończony? A później wychodzisz na ulicę i widzisz samochody przejeżdżające na czerwonym świetle, systematycznie! Kierowcy, którzy nie zatrzymują się przed przejściem dla pieszych, auta stojące na żółtym boksie, rutyna. Hulajnogi jeżdżące, jakby przepisy drogowe ich nie dotyczyły. Dzieciaki robiące sobie z ulicy plac zabaw. I człowiek zaczyna rozumieć, że jeżeli chce bezpiecznie przejść przez drogę albo przejechać samochodem przez miasteczko, musi po prostu uważać za wszystkich. Takie jest moje doświadczenie. W okolicy są grupy nastolatków, które zachowują się tak, jakby wszystko im było wolno. Rzucają piłką w samochód. Wbiegają przed maskę. Śmiecą. Dewastują drzewa. Zostawiają po sobie napisy, zniszczenia i bałagan. Kiedyś zwróciłam uwagę dzieciom sąsiadów. Reakcja rodziców? Oburzenie. Bo jakim prawem ktoś zwraca uwagę ich dziecku? Przecież to aniołek. Oczywiście. Aniołek, który może robić, co chce, bo przecież jest dzieckiem. Syn sąsiadów potrafił pokazać mi obsceniczny gest, naśladując masturbację. Ale spokojnie. Aniołek. I właśnie to mnie najbardziej wkurwia. Nie samo dziecko. Dzieci potrafią być głupie, okrutne, impulsywne i bezmyślne. To część dorastania.Wkurwia mnie dorosły świat, który nie potrafi powiedzieć: Stop. Bo dziecko nie rodzi się z wiedzą, że można kraść samochody, zastraszać ludzi i jeździć 150 kilometrów na godzinę pod prąd. Tego się gdzieś nauczyło. I ktoś wcześniej musiał zobaczyć sygnały ostrzegawcze. Rodzic. Szkoła. Garda. Tusla (Irlandzka państwowa agencja ochrony dzieci i wsparcia rodziny). Sąsiedzi. Któryś z tych systemów. A może wszystkie. I teraz dochodzimy do bardzo niewygodnej części tej historii.

Jeden z chłopców był w pieczy Tusli, dwóch kolejnych było znanych tej instytucji. Tusla potwierdziła to w tym tygodniu i wszczęto przegląd sposobu, w jaki prowadzono ich sprawy. Nie zamierzam udawać, że wiem, co konkretnie Tusla mogła albo powinna była zrobić. Nie wiem. I właśnie dlatego nie będę urządzać sobie łatwego polowania na Tuslę. Zresztą na irlandzkich forach pojawia się bardzo rozsądny głos pracowników opieki: Tusla nie jest policją. Pracownik opieki nie może siłą zatrzymać siedemnastolatka, który wychodzi z placówki. No dobrze. Ale wtedy pytam: Kto może? Bo jeśli Garda mówi, że nie może skutecznie interweniować. Tusla mówi, że nie może zatrzymać dziecka. Rodzice mówią, że dziecko jest aniołkiem. Szkoła ma związane ręce. Sąd daje kolejną szansę. A internet daje za niebezpieczne zachowania tysiące wyświetleń i lajków… to co właściwie ma powstrzymać takiego nastolatka? Dobre wychowanie? Modlitwa? Szczęście? Bo z tego, co widzę, często właśnie szczęście. Do momentu, kiedy ktoś trafi na samochód jadący prawidłowo. Tym razem trafił. I teraz mamy pięć pogrzebów. Rodzinę w szpitalu. Siedmioletnie dziecko, które zostało ciężko ranne. Rodziny, którym życie zmieniło się w ciągu kilku sekund. I Internet dyskutujący, czy wolno powiedzieć coś złego o zmarłych. Moim zdaniem wolno powiedzieć prawdę, a jednocześnie współczuć rodzinom tych pięciu chłopców i powiedzieć, że ich zachowanie było skrajnie niebezpieczne. Można żałować, że pięciu młodych ludzi nie żyje i mieć pretensje do systemu, który wcześniej nie potrafił skutecznie zatrzymać eskalacji ich zachowania.

TikTok przecież bardzo chętnie zarabia na uwadze ludzi i dlatego powinien odpowiadać za to, co pozwala rozpowszechniać. Irlandzkie władze podobo wezwały platformę do wyjaśnienia, jak reagowała na materiały gloryfikujące niebezpieczną jazdę. Problem państwa, które najwyraźniej wciąż nie znalazło odpowiedzi na pytanie, co zrobić z nastolatkiem, który doskonale wie, że jest chroniony jako dziecko, ale jednocześnie zachowuje się jak ktoś, kto stwarza realne zagrożenie dla innych ludzi. Oczywiście nie chcę, aby dzieci były traktowane jak dorośli przestępcy. Chcę czegoś znacznie prostszego. By wreszcie GARDA zaczęła pracować. By gardziści wysyłali zdecydowany przekaz fikającym nastolatkom. I żeby za ich zachowaniem szło coś więcej niż kolejny papier do rodziców, kolejna rozmowa, sprawa skierowana dalej i kolejna szansa. Bo czasami kolejna szansa nie jest pomocą. Jest po prostu oczekiwaniem na tragedię. Nie potrafię patrzeć na tę historię wyłącznie jak na tragedię pięciu chłopców. To jest również tragedia tych ludzi, którzy jechali prawidłowo i nagle znaleźli się na drodze samochodu jadącego pod prąd. A ich nikt nie pytał, czy chcą brać udział w tej historii.

No i co słyszę? Nie powinnaś filmować złego zachowania dzieci. To są przecież dobrzy chłopcy, a ty ich wiktymizujesz. No, zajebiści są. 

PS

W sobotę 22 sierpnia, czyli dzisiaj nad ranem, około 3:39, na A66 w South Bank koło Middlesbrough (UK) jadący VW wjechali pod prąd na autostradę i  doszło do czołowego zderzenia. Zginęło siedem osób: dwóch policjantów (37 i 38 lat) i pięć osób jadących Volkswagenem Passatem. Szczegóły o tej piątce nie są jeszcze podane do publicznej wiadomości, jedynie, że uciekali przed policją. 




21 komentarzy:

  1. Zauważam podobny trend u nas, niepokojący bardzo. Nastoletnie dzieci, którym trzeba wiele wybaczyć, a oni rozzuchwaleni, poczynają sobie ile wlezie. W moim otoczeniu kilka lat temu był wypadek, w którym zginęło 4 nastolatków, wracających nad ranem z dyskoteki. Wielka tragedia, bo to nasi uczniowie, ale ja się pytam, co na to rodzice, żeby uczniowie podstawówki wracali nad ranem do domu, kierował starszy kolega pod wpływem!
    Na moim osiedlu grupka chłopaków na hulajnogach dokuczała starszej parze, zrobiłam im zdjęcia z okna. Na razie ucichło, starsi państwo ich postraszyli. Rodzice pewnie mieszkają w pobliżu, ale przecież to tylko dzieci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duża determinacja rodziców i odpowiedzialność. Ale nie wszyscy rodzice, to czują.

      Usuń
  2. widziałem kiedyś film o grupie kilku trzynastolatków terroryzujących okolicę. bezczelnie śmiali się z policji i innych dorosłych, że są absolutnie bezkarni - wystarczyło im powiedzieć, że nie wiedzieli, nie mieli świadomości, nikt ich nie uprzedził, że to co robią jest złe i wychodzili na wolność. tak - to nie są dzieci, tylko przestępcy. terroryści, zagrożenie dla otoczenia. i dramat rodziny, która miała pecha ich spotkać. Znam jeden taki przypadek - chłop z żoną jechał po dzieci na kolonie i trafił na pijaczka. doszło do czołówki i dzieci ze szczęśliwej rodziny trafiły do domu dziecka. potworność.

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że można jednocześnie współczuć rodzinom tych chłopców, opłakiwać ich śmierć i mieć ogromny żal oraz złość na to, że wcześniej nie udało się zatrzymać zachowań, które prowadziły do takiej tragedii. Jedno nie wyklucza drugiego. Za każdym takim wydarzeniem są przecież ludzie, którzy żyją dalej z bólem, którego nikt im nie zdejmie. I chyba właśnie o tym warto pamiętać — o wszystkich ofiarach, nie tylko o tych, których historia trafiła na pierwsze strony. Przytulam Cię mocno. Widać, ile bezsilności i troski jest w tym, co napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej, że nic się nie zmieni. Jakiś czas temu, kierowca nie zatrzymał się do kontroli, bo serio, Garda, tak rzadko pojawia się na drodze, że ludzie chyba nie wiedzą jak się zachować, a inny kierowca przejechał gardzistę i odjechał, jeszcze inny kierowca wlókł gardzistę pod autem z 50m. I tyle było rozmów, debat o zmianie prawa, i że Garda ruszy zza biurek w teren i nic się nie zmieniło. Smutne to wszystko, ale to tylko dzieci i tak już zostanie. Od tragedii do tragedii. 

      Usuń
  4. A ja wlasnie obejrzalam nowszy film na postawie ksiazki Goldinga "Wladca much". Hmmmm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ci młodzi chłopcy są zagrożeniem sami dla siebie, bez mądrych dorosłych są pogubieni... film obejrzę, chociaż mam już dość przemocy dookoła.

      Usuń
  5. Nosi mnie od kilku dni, żeby się na ten temat wyzewnętrznić, ale powstrzymuje mnie słowotok i piana z ust, bo już mnie trafia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się odciąć, bo widzę, że się dzieje...

      Usuń
  6. U nas też się to zaczęło. Dzieciarnia to święte krowy. Jak zwrócę uwagę, to sama dostanę opieprz. Najpierw od dzieci. Niewychowana, rozwydrzona gówniarzeria. Tego pokolenia się już nie wychowuje, nie pokazuje wzorców. Mają swoje, influenserskie. Głupota rośnie w siłę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już taki znak czasu w którym żyjemy, bo wszędzie to samo.

      Usuń
  7. Dobrze ze to piszesz...bo już myślałam że to kraj mlekiem i miodem poza kościelnym zamordyzemm, co jest dla mnie nie do zaakceptowania. Poprawność polityczna. Hmmmm
    w kraju tutejszym to też są kłopoty z młodzieżą ale dzieki dziaderskim metodom nauczanaia ....jeszcze nie ma dramy. Ale za chwilę będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pewnie nie mam serca ale nie szkoda mi... System jestdodupy.

      Usuń
    2. No a u nas ustawa przeciw patologii nareszcie....i już wrzask sie podnosi. Że wolność że...z drugiej strony dlaczego ciągle zdejmuje sie odpowiedzialność z rodziców, wszyscy muszą wychowywać za nich i wspoluczestniczyc jprd.

      Usuń
    3. Ja bym te słodkie dzieci wsadzała do pierdla. Tymczasem zamiatanie pod dywan, psycholodzy mało się nie zesrają...a sztukę i teatr które rozwijają wrażliwość traktuje sie po macoszemu.

      Usuń
    4. Drażni mnie tylko, że mnóstwo ludzi opowiada przed ekranami o swoich doświadczeniach, a osoby, które mogłyby coś zrobić/zmienić, odwracają się od problemów i wszyscy szybko zapominają o ofiarach, do następnego zdarzenia. I zowu wielkie oczy, przerzucanie winy, a rodzice tracą czujność, albo w ogóle nie interesują się tym, co robią ich pociechy, a kiedy zwracasz uwagę, komentują to tak, że dzieciaki lecą pod Twoje okno i plują na Ciebie na wzór rodzica. Tyle tego.

      Usuń
  8. Mimo wszystko większość reakcji zwykłych ludzi jest adekwatna: wyrażają zainteresowanie rodziną, która przez tych szczyli wylądowała w szpitalu, a kondolencje są bardzo umiarkowane. Tylko, że tu też wypływa na wierzch inna sprawa: jeden z nastolatków był Polakiem, część grupy to najprawdopodobniej trawelerzy, a wiadomo, że Irlandczycy są mocno do nich uprzedzeni. Zwalanie całej winy na Tik Tok pozwala nie skupiać się na źródle problemu: panowie nie byli pełnoletni, nie pracowali, czyli byli u kogoś na garnuszku, u kogoś kto powinien wiedzieć, że w środku nocy nadal nie stawili się do sypialni. Zdjęcie Polaka na jego profilu FB? Oczywiście ze skrętem. Gdyż nie demonizujmy marihuany. Ręce opadają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polak, czy nie. Dzieciaki bez opieki tak właśnie się zachowują. Skupiłam się na problemach, które obserwuję w swojej okolicy związanych z dziećmi i nastolatkami, oraz na ich reakcjach i rodziców na różne sytuacje i granicach odpowiedzialności.

      Usuń
  9. I tylko żal, że nie władowali się pod jakiegoś tira, bo wtedy większe prawdopodobieństwo że kierowca wyszedłby bez szwanku.
    Pamiętam z własnego dzieciństwa, że nauczyciele w szkole czy rodzina często przestrzegali, że za wybryki nieletnich odpowiada opiekun. I to był swego rodzaju straszak, bo była świadomość, że jak się rodzic wkurzy za wybryki latorośli, to może się to niefajnie skończyć w domu. Teraz mam wrażenie, że rodzice mają wywalone na wiele rzeczy, bo nieletni nietykalni, a sami opiekunowie za nic odpowiadać nie będą 🤷‍♀️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo tak, mają wywalone, dlatego w mojej okolicy uchowało się drzewo tylko przed moim domem. Resztę dzieciaki połamały i wyrwały z korzeniami na oczach rodziców. Przecież Ci sami rodzice widzą te gangi nastolatków grasujące po okolicy, widzą znajome twarze, chyba się nie ludzą, że ich dziecka w tym gangu nie ma.

      Usuń

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.