Wszystko mówi ciszej, ale znaczenia stają się cięższe,
jakby dzień, zanim zgaśnie, oddawał swoje resztki do depozytu ciała.
Stoję po kolana w tej substancji przejścia, niepewna, czy to jeszcze światło,
czy już jego wspomnienie przesiąknięte kurzem i rozmowami,
których nie dokończyłam.
O zmierzchu człowiek zaczyna przypominać miejsce po czymś ważnym:
po domu, obietnicy, miłości. Miała własny zapach
i teraz wraca jedynie jako ślad na skórze,
niemożliwy do zmycia, ale też niemożliwy do nazwania bez ironii.
Bo jak mówić serio o sensie, kiedy sens tak chętnie zmienia stronę ulicy?
Jest we mnie zgoda na rozkład, choć nie taka, która wzrusza ramionami,
raczej zgoda robocza, tymczasowa, jak umowa podpisana w półmroku,
gdzie litery drżą, a ręka pamięta jeszcze inny język.
Życie nie gnije tu spektakularnie, ono fermentuje, wydziela ciepło,
jakby chciało udowodnić, że nawet rozpad może być procesem twórczym.
O zmierzchu widzę wyraźniej, jak bardzo byłam materiałem:
do deptania, wzruszeń, projekcji cudzych pragnień. Jak łatwo
było mnie wziąć za krajobraz, po którym można przejść, nie pytając
o pozwolenie. A jednak coś we mnie zostało, nie korzeń,
raczej uparta wilgoć, zdolność chłonięcia tego, co nie chce być czyste:
krwi, potu, resztek cudzych snów.
Ironia przychodzi wtedy naturalnie, jak odruch śmiechu na pogrzebie,
nie po to, by obrazić śmierć, ale by przypomnieć jej,
że nie ma monopolu na powagę. Bo jeśli wszystko ma się skończyć,
to dlaczego nie pozwolić sobie na odrobinę bezczelnej radości istnienia
tuż przed zgaśnięciem?
O zmierzchu świat wygląda jak niedokończone zdanie: pełne zawieszeń,
przecinków, fałszywych puent. I może właśnie dlatego nadal w nim jestem,
nie po to, by coś ocalić, lecz by uczestniczyć w tym drżeniu,
w tej chwili, gdy sens jeszcze się waha,
a życie, mimo wszystko, nie zostało odwołane.

Kłaniam się nisko, smakując mądrość tych strof, mądrość bez zadęcia, na miarę zwykłego człowieka.
OdpowiedzUsuńUściski Jotko `:*
UsuńJotka, ja bym raczej powiedziała: niezwykłego człowieka.
OdpowiedzUsuńCzytałam dziś ponownie Twój debiut Małgosiu. Czytałam, szukając pytań, odpowiedzi. Za każdym razem, kiedy tak jest, kiedy zaglądam do Twoich książek, odnajduję nowe rzeczy, jakby otwierały się przede mną okna, przez które widzę jaśniej.
Miałam na myśli siebie, nie autorkę ;-) Autorka zwykła nie jest na pewno!
UsuńBardzo Wam dziękuję za te słowa, czytam je z lekkim zawstydzeniem. Nie czuję się kimś nadzwyczajnym. Jestem raczej z tych 'zwykłych', które siedzą, zapisują, czasem coś im się uda uchwycić, częściej nie, co napisała Aśka i może właśnie z tego zwyczajnego miejsca coś się czasem otwiera, a czasem nie. Nie chciałabym też iść w żadną stronę, kto jest niezwykły, kto nie i o odczuciach tez trudno mi napisać. To są dla mnie rzeczy nie do zmierzenia i trochę niepotrzebne. Bardziej interesuje mnie to, że w ogóle możemy się spotkać na blogach, w tekstach, że coś się między nami porusza, przemieszcza, rozjaśnia. I to jest wystarczające. B - nie tykam mojego debiutu. Jest tak odległy :) chociaż może się podobać.
Usuńmam wrażenie, że gdybym przeczytał ten wiersz sto razy, za każdym razem byłby inny. zmierzch, jak niedokończone zdanie - piękne. uwielbiam niedokończone zdania, bo zostawiają miejsce dla wyobraźni. i każdy może wszystko, wystarczy że spróbuje, zanim zacznie fermentować, by oddać światu, to co dostał.
OdpowiedzUsuńoko - oczywiście "zapomniał" się podpisać, tak jak celebryci zapominają bielizny idąc po bułki w otoczeniu paparazzi.
UsuńCzasami mam wrażenie, że to, co oddajemy, nigdy nie jest dokładnie tym, co dostaliśmy. Raczej czymś przetworzonym, nadgryzionym przez czas, przez nasze własne usterki i przesunięcia. Może dlatego to jest w ogóle warte oddania. Pozdrawiam ciepło.
Usuńnie jest. i być nie musi. Ty dajesz siebie, a ja przez filtr własnego rozumienia cedzę to, co byłaś uprzejma zaserwować. gdyby się udało 1:1 znaczyłoby, ze któreś z nas jest zbędne. a przecież tak nie jest. (tym razem udało się już jawnie)
Usuń:)
UsuńJesooo, czy tylko ja jestem taka tępa, że poezja mnie nie porywa? 🫣 Serio, już raz Ci to pisałam 🙃
OdpowiedzUsuńAleee... czy na tym obrazku widać profil małego pieska vis a vis dużego kota? Powiedz, że tak, to przynajmniej będę spokojna, że i oko mi nie szwankuje również 😄
Aśka, spokojnie, to nie jest kwestia bycia 'tępą', tylko tego, czy coś chce się do nas odezwać, a poezja czasem ma humory gorsze niż ludzie i potrafi milczeć dokładnie wtedy, kiedy ktoś uczciwie próbuje ją usłyszeć. No i wcale nie uważam, że poezja jest trudna, może jedynie uparta. Jak nie chce, to się nie otworzy, choćbyś stała nad nią z latarką i lupą. A jak chce, to nagle jedno zdanie robi więcej niż cała powieść. To bardziej kwestia spotkania niż rozumienia. A co do obrazka, oczywiście, że może być pies z kotem. Nawet bym powiedziała, że to jest dokładnie ten moment, kiedy rzeczy zaczynają się dogadywać poza logiką. Trochę jak z poezją właśnie: widzisz, co widzisz i to wystarczy. Więc spokojnie, oko działa, wyobraźnia też. A poezja… niech się postara następnym razem
Usuń