Strony

piątek, 20 marca 2026

O trawie

 





Dzisiaj w Babińcu Literackim wiersz, który wyrósł w trawach Mullaghmore, siedziałam na klifie z mężem i obserwowałam przyrodę, jak trawy zapraszają w głąb siebie. A później dostałam od bliskiej mi osoby opowiadanie Dzikie trawy i tak, poczytajcie. Zostawcie tam swoje wrażenie. (klik)




15 komentarzy:

  1. Zdjęcia absolutnie obłędne!
    Mając takie spojrzenie , musisz pisać tak dobre wiersze.
    Czytam z zachwytem nad przenikliwością spojrzenia - oczu i duszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Jotko. I cieszę się, kiedy trafiam nie tylko w głąb siebie. Uściski

      Usuń
  2. Patrzysz się jak prawdziwa czarownica, co widzi wiecej🫣🤫
    Innyglos

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się podepnę, pod innyglos. Spojrzenie masz przenikliwe. I bardzo rozumiem tę pierwszą fotografię, chociaż nie wiem, dlaczego. Idę poczytać o trawie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. O trawie

      O trawie, która nie pamięta imion, a jednak kładzie się nocą
      w jednym kierunku, jakby coś ją wołało spod skóry ziemi,
      jakby krążył tam powolny sens, nie do odczytania,
      tylko do przetrwania.

      Gdy milknę, układa mi się w ustach zielony osad, nie słowo,
      lecz obietnica słowa, jak chlorek światła zatrzymany w łodydze;
      otwieram usta i wypada z nich czas, bezużyteczny, rozciągnięty
      między „było” a „jeszcze chwilę”.

      Dawne życie nie odeszło, ono się rozpuściło, przeszło
      w stan odżywczy, jak glina, która nie chce już być naczyniem,
      woli być polem błędu, miejscem, gdzie wyrasta to, co niskie,
      co nie aspiruje do wysokości, a jednak dotyka nieba rosą.

      Trawa wie, że nie ma głębokich korzeni, więc uczy się szybko pić:
      wodę, cień, rozpad, ślad po czyimś ciele, które oddało ciepło
      bez testamentu. Nie jest piękna, ale dokładna w swoim trwaniu.

      Depczą ją kalendarze, ideologie, podeszwy dnia,
      ścina ją porządek i przypadek, ale każda śmierć jest tu tylko korektą,
      nie wymazaniem. Gnicie to praca cicha, najuczciwsza z przemian.

      Jestem spokojna, bo widzę, jak krąży pod nami powolny ogień,
      nie spektakularny, lecz cierpliwy, jak myśl, która nie chce zbawić świata,
      tylko domknąć obieg: wzrost, zanik, powrót w materię.

      Śmiałabym się głośno, gdyby śmiech nie był zbyt gwałtownym gestem
      wobec tej precyzji istnienia. Śpiewałabym, gdyby śpiew nie rozcinał
      powietrza tam, gdzie wszystko już oddycha samo.

      Składam więc trawę nie w ofierze, lecz w obiegu:
      między światłem a próchnem, tobą a mną,
      tym, co było dotykalne, a tym, co dopiero nauczy się kształtu.

      Niech zniknie szybko, żeby nie udawała pomnika.
      Niech się rozpadnie, żeby było wiadomo, że byłam,
      choćby tylko na chwilę, choćby w formie zielonego drżenia
      na granicy sensu.

      Usuń
    2. Ja też nie mam, ale wyświetla mi się.

      Usuń
  5. świetnie wyglądasz, świetne zdjęcia, wszystkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami musze, bo się uduszę. Siłownia dobrze mi robi :P

      Usuń
  6. Wspaniały ! - waham się pomiędzy zazdrością a podziwem .

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie rozumiem wierszy. No cóż, defekt mózgu taki, bywa 🤷‍♀️ Ale z oczami mam wszystko ok i tę ostatnią fotkę widziałabym z chęcią u siebie na ścianie w formie obrazu 🙂

    Często tu zaglądam, chociaż się nie odzywam 🤫

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aśka, z wierszami to bywa jak z ciszą, nie każdy musi ją od razu 'rozumieć', czasem wystarczy, że coś lekko poruszy, nawet jeśli nie wiadomo co. A co do zdjęcia, bardzo się cieszę, że wpadło Ci w oko. No i nie publikuję tylko wierszy, więc może jeszcze coś kiedyś znajdziesz dla siebie. Dziękuję, że zaglądasz, nawet po cichu :P

      Usuń

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.