Strony

środa, 19 sierpnia 2026

Każdy orze jak może

 

Rano odprowadzałam Sophie do placówki opiekuńczej. Prawie biegła, jakby od kilku minut zależało coś ważnego. Chciała być przed dziećmi sąsiadów. Tłumaczyłam jej, że to niemożliwe, bo oni jadą taksówką, a my idziemy pieszo. Biegła więc jeszcze szybciej i nie oglądała się czy nadążam, jakby można było wygrać z samochodem samym przekonaniem. Cieszyłam się, że nie muszę jej ciągnąć za sobą. Ale... wciąż nie rozumiała, dlaczego oni codziennie rano jeżdżą taksówką, a my chodzimy pieszo. To było dla niej pytanie o porządek świata, a ja nie miałam ochoty budować kolejnej hierarchii z rzeczy, które akurat mijamy po drodze.

Powiedziałam więc:
- Każdy żyje, jak chce. Jedni chodzą na piechotę, inni jeżdżą taksówkami albo samochodami. I nie oceniamy. Nie lubimy, kiedy ktoś ocenia nas, więc sami też nie oceniajmy. Każdy orze, jak może.

Nie wiem, czy zrozumiała. Zresztą nie wszystko trzeba rozumieć od razu. Jak już przestało jej doskwierać jedno przyszła opowieść o śnie. Dzieci mają tę niezwykłą właściwość, że potrafią przejść od taksówki do snu bez żadnego przystanku pośredniego. Sen był o czymś, czego już nie pamiętam, bo się zamyśliłam ale kiedy tak mówiła, nagle przypomniało mi się, że mnie przyśnił się Kaczyński. I tu zaczęło się moje nieszczęście. Oddałam Sophie do przechowalni i poszłam na siłownię i przez całą drogę próbowałam sobie przypomnieć, dlaczego, na Boga, śnił mi się Kaczyński. Nie mogłam tych myśli z siebie zrzuć. Rozmyślałam o tym na bieżni, podnosząc ciężary. Rozmyślałam, kiedy już nie chciało mi się niczego podnosić. I w pewnym momencie dotarło do mnie, że to właśnie on jest dzisiaj moją główną siłą napędową. Kaczyński. Człowiek, którego nie było rano na ulicy, nie mijaliśmy się na światłach, nie stał obok na siłowni, a jednak zdołał przyczynić się do tego, że podniosłam więcej, niż planowałam. I pomyślałam, że może to też jest jakaś forma zależności. Jedni jadą taksówką. Inni chodzą pieszo. Jedni śnią o Kaczyńskim. Inni mają szczęście. Nie oceniamy. Każdy orze, jak może. Chociaż przyznam, że są sny, których człowiek wolałby nie uprawiać nawet na ugorze.





i gladiole/mieczyki, które dostałam od Sophie i córki. A jutro moja przyjaciólka jedzie w Bory Tucholskie i dostarczy po drodze moim rodzicom sadzonki/krzaki róż. Patrzę teraz przez okno na różę, którą kupiłam kilka lat temu na kiermaszu w Killkeny, i to ona była moją inspiracją, by zakupić róże do ogrodu rodziców. A, że mąż przyjaciółki jest specjalistą od tych kwiatów, to naturalnie zwróciłam się do nich o pomoc, i tak pięknie się ułożyło. Kaczyński. Jak mogłeś mi dzisiaj wejść w paradę i mam cię teraz wszędzie. W różach, w kawie i pod wycieraczką. I napisałam do Pantery. Dostałam od niej lata temu dwa piękne nosorożce i pomyślałam, że takie długie milczenie może wynikać tylko z jakieś trudnej sytuacji i poczułam, że chciałabym ją przytulić. Tak jak przytula się smutne przyjaciółki, żeby nie czuły się opuszczone w tym dziwym świecie. Fatalnie skonstruowanym, niedostosowanym zupełnie dla takich jak ja. Czuję to wszystko w kościach. Mimo siłowni, dyscypliny i powtórzeń. Kaczyński ty... wymyślałam kilka epitetów, ale co to zmieni. I jeszcze jedna obserwacja. Ludzie nie zatrzymują się na czerwonym świetle, dwa trzy samochody zawsze wciskają się na styk j nie dochodzi do wypadków, jeszcze. Tylko dlatego, że ruszające samochodyz naprzeciwka, które już dawno mają zielone, nie cisną na gaz. I mnóstwo ludzi nie rozumie, że nie można zatrzymywać się na żółtym boksie. Tak dzisiaj stałam czekając z Kaczyńskim na autobus i analizowałam błędy i wykroczenia kierowców. 


Czy moja książka poszła do druku? Taaaaaak.


14 komentarzy:

  1. O matko. Kaczyńskiego bym nie zniosła, ale kiedyś z Kazimierzem Kaczorem uciekałam tramwajem z jakiegoś rejonu wojennego. We śnie oczywiście. Bory Tucholskie odkryłam czystym przypadkiem, dzięki ludziom z Łodzi, których znałam z czatów i jechałam na majowy weekend jeszcze małżeńsko, z sercem na ramieniu i bólem egzystencjonalnym. Ale Bory Tucholskie okazały się tak cudownym miejscem, że mam niesamowity sentyment. Sama nazwa jest taka...mięciutka jak mech. Z wrzosem. I borowikiem. Kocham. Resztę przeżywam wewnętrznie i rozmyślam. Całuję i przytulam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bory Tucholskie wielbię, przez kilka lat spływałam Wdą i Słupią, to były świetne wakacje w kajaku. Przytulam i posyłam uśmiechy.

      Usuń
  2. dzieci potrafią więcej, niż zdołamy sobie wyobrazić, bo one wciąż chodzą (i myślą) bez kagańca przyzwyczajeń i schematów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Nooo Jarosław, Jarosław. Był obecny w tym moim śnie, jak „Frank” w filmie Abrahamsona.

      Usuń
  4. Na szczęście nie śnią mi się politycy, jeśli o tego Kaczyńskiego chodzi.
    Często spotykaliśmy się z pytaniem: dlaczego chodzicie na piechotę, a samochód stoi w garażu?
    W odpowiedzi i tak nikt nie wierzy, posądzają nas o oszczędność ;-)
    Druk w toku? super, bo na stronie wydawnictwa jeszcze nie znalazłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w toku :) Specjalnie chodzę dużo z Sophie, by była w ruchu. Dzisiaj rodzice podwożą dzieci wszędzie, pod same drzwi, a my wychodzi z założenia, że gdzie można dojść, tam idziemy. Potrzebuję być w ruchu z różnych powodów i jedyne co mi przeszkadza, to kiedy auta nie zatrzymują się przed przejściem dla pieszych i czasami czekam i czekam.... Okropnie tutaj ludzie jeżdżą :(

      Usuń
  5. piekna historia, bo może trzeba mieć na podorędziu takiego kaczyńskiego. zawsze, żeby mieć komu nawrzucać : kaczyński ty...
    oraz też myślę często o Panterze. i też napisze do niej bo przecież się martwię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz do niej. No... wymyślałam wczoraj najróżniejsze epitety.

      Usuń
  6. Nie wiem jak u Was działają żółte boxy, ale u nas mandaty są dość surowe i potrafią dać po kieszeni, więc trzeba być milionerem lub totalnym idiotą, żeby je ignorować 😲

    Jareczek, powiadasz? Tiaa... Nie wiem czy jest w stanie przebić Tru(m)pa z mego snu, namawiającego mnie do dania mu "buziaczka"! Fuj! Nic nie jest w stanie wymazać widoku tych usteczek zbliżających się do mnie 🤮😂

    Kolor mieczyków bossski 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jest wolna amerykanka, mieszkam 14 lat w tym mieście i nie widziałam na ulicy Gardy (tutejsza policja) więc przepisy ruchu drogowego ludzie średnio przestrzegają, czerwone? Kto by się tym przejmował, pieszy na ulicy? Niech stoi i czeka, teraz kierowca to sam panbug, dlatego mam nieustający wkurw. Niedawno gang młodych przestępców wjechał pod prąd na autostradę, relacjonując ten challenge na TikToku, wszyscy zginęli i ostro poturbowali pasażerów auta, które jechało w dobrym kierunku. Gdyby Garda zajęła się pracą i tym, czym powinni, nie było by piętnastoletnich gangusów i rozpędzonych hulajnog na drogach. A tych kolizji i wypadków jest o wiele więcej. A tak, każdy orze jak może. buhaha, z tym Trumpem wygrywasz :P

      Usuń
  7. Kaczyński to drobnostka. Znajomej z Dorohuska po tych wszystkich alertach, którymi nas prześladują, śniła się wojna. Zresztą nie tylko jej.
    A ja dzisiaj przebiegłam na czerwonym.
    Gratuluję książki:)
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym czerwonym, to powiedziałabym - nie poznaję Pani :P wojnę śnię od lat, w odcinkach, albo zagładę z kosmosu, też mi się śni wymiennie, morderstwa, dokładne (jak na jawie) ukrywanie ciał itp. Kaczyński pierwszy raz. ~Dziękuję, książka jest fajna, w środku jeszcze bardziej :P

      Usuń

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.