Mieszasz herbatę łyżeczką obtłuczoną o zlew,
udaję, że nie słyszę wiadomości sączących się z kuchennego radia
jak rdza z czerwonego neonu.
Pewnego dnia będziemy jeszcze bardziej zmęczeni.
Usiądziemy obok siebie jak dwie próbki magenty
wyblakłe od słońca w drukarni.
Powiesz: ciszej,
i poprawisz mi kołnierz,
jakby świat dało się uratować
tym jednym gestem.
Na parapecie zwiędnie bazylia.
Autobus przejedzie obok naszego domu
tak wolno,
jakby wiózł wszystkich ludzi, których baliśmy się stracić.
A potem zasnę przy tobie
lekko,
jak rachunek schowany do książki,
której nigdy nie oddaliśmy do biblioteki.

"A potem zasnę przy tobie
OdpowiedzUsuńlekko,
jak rachunek schowany do książki,
której nigdy nie oddaliśmy do bibliotek"
Chciałoby, się chciało.
M
W tym rzecz. Uściski M.
UsuńCzasem ten rachunek schowany w nigdy nieoddanej książce to jedyne, co zostaje z dawnych planów...
OdpowiedzUsuńLubię odkrywać w książkach naróżniejsze tropy... które tam wcześniej wetknęłam.
Usuńmi dla odmiany najbardziej utkwił fragment o dwóch wyblakłych magentach i poprawianie kołnierza. zawiera się w nich miłość która nie zna rdzy.
OdpowiedzUsuń