Strony

środa, 1 kwietnia 2026

O materiałach, bylejakości i takich tam




Od czasu do czasu ktoś mnie pyta, skąd biorę papier do malowania, jakby to było coś podejrzanego albo co najmniej ekstrawaganckiego. No więc: od producenta. Mój ulubiony ma biuro w Londynie i czasami, od informacji, że papier jest dostępny mam tylko kilka godzin na zamówienie i opłacenie rachunku, niestety szybko znika. I tak, papier powstaje poza Unią Europejską. Wybieram dokładnie ten jeden rodzaj, bawełnę o jakości, która od lat nie daje mi spokoju. To nie jest przypadek ani snobizm. To jest wybór narzędzia, które odpowiada na to, co chcę zrobić. Papier może wyglądać jak coś niepozornego, wręcz jak odpad z pracowni, ale kosztuje, ma prawo, wiadomo. Bo niesie ze sobą konkretne właściwości: chłonność, opór, pamięć śladu. Na nim pewne rzeczy po prostu się wydarzą, a na innym nie. To samo dotyczy farb, pędzli, tuszu i wszystkich mediów. Niektórych efektów nie da się osiągnąć byle czym. Nie da się zastąpić jakości kompromisem bez utraty tego, co w pracy najważniejsze. To nie jest kwestia luksusu, tylko precyzji. Nie, farbkami Sophie nie opędzę rysunku, tak samo, jak nie zrobię tego przypadkowym tuszem z marketu. Każde medium ma swoje miejsce i swój język. Po prostu potrzebuję takiego, który mówi dokładnie to, co chcę powiedzieć bez uproszczeń. Więc tak, wybieram świadomie. Przeważnie drogo, czasem z daleka i wbrew czyimś oczekiwaniom. Efekt nie jest negocjowalny. I naprawdę, kto mi zabroni.




8 komentarzy:

  1. Jak ja Ciebie rozumiem, nawet nie wiesz, ale na pewno opcja WIESZ, jest najbardziej prawdopodobna. Dlatego, ja nic teraz nie tworzę, bo nie umiem pewności źródła materiałów zrozumieć, chcę poznać. Dziękuję za te słowa, jestem bliżej :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę :* mam nadzieję, że wrócisz, i z pracami również :*

      Usuń
  2. Bardzo to rozumiem, dla jednych luksus, dla Ciebie kwestia jakości i dobrych wyborów!
    Przypomniałam sobie swoje doświadczenie z rękodziełem.
    Dziergałam kiedyś i szyłam dla znajomych. Klienci bywają różni. Najgorzej dogadać się w sprawie model-tworzywo.
    Czasami nie dało się wytłumaczyć, że sukienka z byle kretonu nie będzie kopia tej z obrazka, która uszyta była z jedwabiu.
    Podobnie ażur wykonany z akrylu, nie nie będzie wzorem skopiowanym ze sweterka z angory...
    Ceny za usługę, to już odrębna kwestia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie i tak wszystko weryfikuje, a ludzie.... temat rzeka :)

      Usuń
  3. och wiem bardzo dobrze ile kosztują rekwizyty plastyczne w dobrym gatunku :-))) i dlaczego nie oszczędzam, ani na farbach, ani na glinie ani na szkliwach...ani na pędzlach. DOSKONALE ciebie rozumiem Margo. I nie zmieniaj tego, dobra sztuka wymaga dobrego gatunku.
    Wrócę do poprzedniego postu ale już po południu:-) czytałam i zachycałam się rybą wczoraj w placówce miłam czasu ieco zeby to spokojnie z przyjemnością zrobić i byłam przekonana, że napisałam komentarz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdziłam, nie ma go :P ale ostatnio łapię się na tym, że otwieram blogi, myślę o komentarzach, ale nic nie piszę, a jestem pewna, że napisałam, hehe, więc taki czas :) co do materiałów, wiedziałam, że mnie zrozumiesz :P

      Usuń
  4. Precyzja jest kluczem do powodzenia.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze na blogu są moderowane i pojawiają się po zatwierdzeniu. Zależy mi na przestrzeni opartej na szacunku, uważności i rozmowie wokół treści, nie osób. Wpisy naruszające te zasady nie będą publikowane. Dziękuję za kulturę słowa i obecność.