o książce - Liczby nieparzyste

Książkę można kupić: http://www.wforma.eu/liczby-nieparzyste.html

Autoportret z przypadku

Twórczość Małgorzaty Południak, jak niemal każda poezja dopiero narodzona, niechętnie poddaje się tematyzacji. Pragnie bowiem być wszystkim co najważniejsze, a więc najpierw tym, co ustanawia tożsamość autorki, co uzasadnia jej status bycia w mowie wiązanej, czyli sytuację wyjściową między podmiotem, światem a językiem. W ten sposób, niejako mimochodem powstaje kontur hipotetycznego autoportretu, nakreślony przez drobiazgowo relacjonowane tło osobnego istnienia.
Ale tym tłem rządzi chaotyczna dynamika zmienności. Są w nim obrazy przemijania i destrukcji oraz rozliczne choroby przygodnie dotykanego świata. Jest skarga na życie i melancholia, jest lament i ból, tęsknota i samotność. Obcość między zastygłą przestrzenią wspomnień a odrażającą teraźniejszością. Zewsząd wyziera brak i niespełnienie. Ulotne są chwile szczęścia i zminimalizowane oczekiwania. Wszystko przesuwa się w na pozór beznamiętnej rejestracji natłoku akcydensów. Jest zarys domu i krajobraz wakacyjnej podróży. Przypadkowo poznany mężczyzna i jakieś najbliższe, choć bezimienne „ty”. Plaża i woda, babcia i córka, chudnięcie, ciąża i poród.... Wszystko potasowane niby talia kart, z których ułożyć można dowolny pasjans niejednego życiorysu. Z powszechnej rutyny wykluwa się dopiero to co szczególne. Reguła wytrąca wyjątek. Typowość elementów układa się w niepowtarzalną sekwencję zdarzeń przydzielonych przez konkretny los. W empiryczne pewniki przypadku i zaledwie domniemany sens nieznanej Całości, która ujawnia się tylko na chwilę, sytuacyjnie i nieoczekiwanie.

„[...] Poczekam aż promyk słońca,
                        zabłyśnie na guzikach mojego płaszcza”

– czytamy w wierszu, którego tytuł brzmi Akceptacja. Czy jednak czekanie na taka epifanię oznacza bierną zgodę na wszechwładzę przypadku?
Rzeczywistość jawi się nieskończonym cyklem powtórek, w którym jednak niekiedy następują zakłócenia, czyli niespodzianki; i właśnie one nie powinny ujść uwadze jako istotny wyróżnik najbardziej warty utrwalenia.
            „Ubywające doby najlepiej odmieniają się przez przypadki” – czytamy w wierszu Stare bilety tramwajowe. Podobne aforyzmy stają się trafnym komentarzem zwłaszcza do zauważalnych odchyleń od rutynowego biegu rzeczy. Właśnie takie przejawy nieprzewidywalności zwracają uwagę  jako rozrzucone znaki tajemniczego szyfru świata. A poetka potrafi je dostrzec wszędzie, także w sytuacjach niepozornych i porażających banałem. Całe życie jawi się w migotliwości odchyleń od normy, jako pełne dyskretnych różnic i subtelnych odcieni, które trzeba uchwycić i przeżyć w całej intensywności doznań i dostępnej wiedzy. Stare miesza się z nowym, prawda stwierdzona bezpośrednio i aktualnie miesza się z doświadczeniem przeszłym, własnym lub cudzym i zapośredniczonym. I – „W pamięci czekają na nas miejsca nieznane”. (Najprawdopodobniej w sklepie z galanterią).
W otaczających przedmiotach, widokach, dźwiękach i zapachach poetka próbuje odnaleźć sens uczuć i myśli. Poszukuje go rozgarniając gruzowisko bieżących zdarzeń i sytuacji, sumujących się w niepojęty ciąg zwany życiem, choć ten pozostaje tylko grą incydentów i doraźnych reakcji. Znane są jedynie bliskie konkrety, natomiast całość wciąż pozostaje zagadką.
                                   „Całość opisu brzmi niemożliwie.
                                   Powiadam ci, zaprawdę jesteśmy sumą
                                   [...]
                                   jesteśmy wytworami
                                   wyobraźni, próbą siebie”
                                                                       (O cierpliwości)

Niewiarygodne są nawet niektóre poszczególne dowody bycia – jako posunięcia w nieprzewidywalnej grze, często bez widocznych konsekwencji w dalszych rundach. Tymczasem na próżno oczekujemy ciągłości wypadków, następstwa przyczyn i skutków, czyli logiki fabularnej, która zdarza się tylko w powieści. Ponadto żadnym dowodem ani sprawdzianem istnienia nie może być zewnętrzna perspektywa przygodnych spojrzeń otaczających nas przypadkowych ludzi. Zostaliśmy skazani na samotny wysiłek dociekań poznawczych dokonywanych na własną rękę, co w tym wypadku oznacza – na własny język.
            W błądzeniach wrażliwej poszukiwaczki Całości chwilowym oparciem staje się naukowa wiedza o świecie, konfrontowana z doświadczeniem osobistym oraz wrażeniami jakiegoś Ty osoby najbliższej. Te efemeryczne punkty orientacyjne stanowią namiastki porządku albo tylko ramy marzenia o świecie możliwym. Służą za kruchy fundament ruchomego domu.
            Poetka pragnie przeżywać rzeczywistość w sposób świadomy i pełny, a więc zarazem zmysłowy i racjonalny. „Możliwe, że można prościej przemijać” – wskazuje na odrzucone przez siebie rozwiązanie alternatywne, którym byłaby postawa pasywna – i „Nie dać się lękom o przyszłość ruin” (Podróżowanie w przestrzeni). Troska o dalsze losy otoczenia okazuje się jednak niezbywalnym atrybutem sensualnego i świadomego bycia w świecie. Ale, jeśli odrzucić proroctwa, przyszłość jest niedostępna i pozostaje wyłącznie uważny zapis teraźniejszości świata oraz formułowanie pytań bez żadnej nadziei na odpowiedź.
            Źródłem każdej poezji jest niepewność i bezradność poznawcza. Małgorzacie Południak udaje się celnie tę sytuacje spuentować aforyzmem godnym Wisławy Szymborskiej: „trudno spamiętać wszechświat”. Odczuwa nadmiar rzeczywistości i z jednej strony chciałaby się odeń uwolnić, z drugiej – utrwalić go w specyfikującej dokumentacji. Właśnie sprzeczność tych wysiłków i rozterka pośród skrajności  rodzi poezję
            Tymczasem gdzieś między przyrodą, nauką, filozofią, sztuką i codziennością przepływa życie. Dlatego gdzieś między wiedzą a doznaniem, koniecznością a pragnieniem kwitną wiersze jak róże:  efemeryczne dowody piękna i bólu. Dowody chwilowej zgody i stałej nieufności, nieustannych przeczuć i przelotnej prawdy .



Piotr Michałowski


http://www.wforma.eu/liczby-nieparzyste.html