sobota, 19 maja 2018

Zdeformowani





Pełni niepokoju, wschodzącego zielska, którego nie znosimy,
gdy nierozrosłe rośliny roznoszą się po wnętrzu wyschniętej rzeki.
Przedmioty ulepione z przymiotów, ścieżki ułożone z belek,
pokryte wzorami miast, ludzkimi symbolami, ich mniemaniem,
cyfrą – unosi ciężar lat.

W zmienionej barwie głosu nie usłyszysz o krwawym roku.
Nie współczuję nieobecnym, bo tam nie zawsze jest
głębia, dojrzałość, brak przejrzystych miejsc, które pachną
na wylot i wchodzą w unerwienie dłoni, drzew, w odczuwalną
przestrzeń słów o odpowiednim natężeniu.

Porozmawiajmy o efektywności, odlotach w sytuacje,
których nie można ująć, żeby potem oddzielić od siebie.
Gdy ktoś nagle przychodzi, prosi o kilka monet, a później
na sznurkach wiersza rozwiesza pędy, okalecza ptaki, pszczoły.
Ogranicza naszą wytrzymałość, kiedy ból różni się formą
w zależności od poziomu wody, którą nam odbiera.

6 komentarzy:

  1. Ludzi, którzy okaleczają ptaki, pszczoły i innych ludzi najchętniej wyeliminowałabym ze społeczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym jednak edukowała, ale cóż, z wiekiem łagodnieję :*

      Usuń
  2. o tak... nie współczuję nieobecnym... ból różni się formą w zależności od poziomu wody, którą nam odbiera... bardzo piękny wiersz...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcie jest piękne. Ludzie jakby nieco mniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to się układa. Uściski ciepłe.

      Usuń