środa, 9 sierpnia 2017

O dotyku




Problemy komunikacyjne, życiowe. Lekki zawrót głowy.
Zapis historii. Mundury, opaski, nerwowe okrzyki
niosą się nad ulicami. Chociaż tutaj mogę być wolna.
Powstrzymuję się, bo zwykle wybiegam przed siebie.
W myślach i w mowie. W chwilach szczęścia,
siadamy na klifie, żeby poczuć się lepiej. Sól oblepia,
żarliwie, do krwi.

Mam na to alergię. Trochę żałuję przypadkowych
spotkań. Nazywam je pojęciami z głowy. Urzeczywistnienia,
przeczucia. A przecież mogłabym lepiej, kiedy kolejny raz
ktoś pyta o imię i przekręca, wykręca się po mistrzowsku.
W czyimś notatniku istnieję jako bla, bla, albo Ma.
Bilans. Człowiek chce więcej i więcej.

Pokonuję nieśmiałość. Dostrzegam ludzi w zupełnie innym świetle.
W przedsionku - jeszcze nie starość. Coś drobnego, pestki
winogron. Niedoczytane powieści. Ułamek tego, co pozostawiam,
by się całkiem oderwać. Wymówić nazwiskami, dogmatami z książek.

Rysuję na serwetce ślimaki, domki. Pudła wypełnione farbami.
Zapach wosku. Słabość do drewna, kwiatów. Cienie.

14 komentarzy:

  1. zmysłowo i z dystansem... podoba się :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, podoba się ten tekst!Wróce do niego wieczorkiem. Teraz jadę pozować Bratu do portretu - będę w czapeczce Stańczyka - nooo, może nie takiej samej ale z dzwoneczkami...
    m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że pokażesz portret :) Podziwiam malarstwo Twojego brata! W czapeczce Stańczyka, nono, czekam :)

      Usuń
  3. Niestety w wielu głowach istniejemy jako Ma, iw (to chociaż lubię), Vio itd.
    Zaczynam się godzić z tym, że nie dla wszystkich jestem równie ważna. Ważne, żebym była ważna dla siebie. I może jeszcze ze 2-3 osób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, jakoś nie spodziewam się w tej kwestii fajerwerków :) jesteśmy blisko tych, co tego potrzebują, później wypuszczają nas z rąk. Zawsze mam nadzieję, że wrócą :)

      Usuń
  4. Niemal każde zdanie pasuje do moich myśli. Dobrze mieć Kogoś, kto zapisze, to co się myśli. Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgoś, dobrze że jesteś i wpasowujesz się jak lubisz :) odściskuję :)

      Usuń
  5. Dobrze, że znalazłaś swój klif... Dopiero teraz dotarło do mnie, jak musi działać oczyszczająco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, na mnie działa Mullaghmore, dlatego że tak niewiele osób można tam spotkać, to chyba też jest dla mnie ważne :*

      Usuń
  6. Dzielę słabość do drewna, jeszcze nie starość, wybieganie przed siebie w myślach 😚

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drewno, kwiaty, zapach ziemi, człowiek wybiega i wraca, to też przyjemne.

      Usuń
  7. "...W chwilach szczęścia, siadamy na klifie, żeby poczuć się lepiej..."
    O, tak! Klif jest "rzeczą" piękną; ten widok z niego...
    A to się tak m.in. o klifie napisało:

    z klifu jest piękny widok na ocean
    rozpostarte ramiona imitują skrzydła
    (Teresa Rudowicz, druga strofa wiersza Szesnasta
    z tomu Korzeń werbeny)

    Pamiętasz ten tekst?
    Zatytułowałem go Widziałem:
    Górny pokład statku pasażerskiego. Nad nim już tylko
    mewy i niebo.
    Przestrzeń. Kilkunastoletni chłopiec, rozpostarłszy
    ramiona, biega przy relingach, między krzesełkami,
    ławkami, udanie naśladując lot ptaków. Krzyczy coś do
    nich fruwających nad nim. Jedyny z nas tutaj poddaje się
    narkozie przestrzeni, którą wszyscy czujemy. Niezdrowy
    wstyd każe nam stać, siedzieć i nie biec za nim.
    Chłopiec jest chory na zespół Downa.

    Więc jest tak:
    stoimy na tym klifie w milczeniu,
    zapatrzeniu.

    Każde z nas chciałoby podnieść ramiona wzorem ptaków
    albo jak ten starzec z zapamiętanego filmu,
    który, na wzniesieniu stojąc z uniesionymi rękoma,
    błagał niebiosa o deszcz.

    Więc jest tak.
    Boimy się okazać emocje wzruszenia,
    czekamy.

    Jesteś odważniejsza.
    Najpierw ściskasz moją dłoń,
    później unosisz nasze.

    Mistyczność chwili.

    Jacyś ludzie przechodzą, uśmiechają się,
    wiatr zabiera ci apaszkę.
    Teraz jej czerwoność pomiędzy mewami.

    Więc jest tak,
    że może jeszcze nie jest źle z nami,
    że nie potrzeba dysfunkcji
    by zobaczyć piękny widok na ocean,
    imitować rozpostarte skrzydła ramionami

    jak tamten chłopiec na promie do Szwecji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się okazuje, każdy ma swój klif :) Niezwykła opowieść Marku :)

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.