niedziela, 14 sierpnia 2016

Można być pijanym od deszczu




Mówię do was. Siedzicie w barze i nasycacie się widokiem.
Góry płoną. To uciążliwe, oznajmiasz, sięgam po butelkę,
napełniam kieliszki. Opowiedz o kanale w Dublinie i błędach
rodziców, co odznaczają się paskudną urodą.

O północy. Lepiej nie mieszajmy się do polityki, zwłaszcza teraz,
gdy płoną skrzydła. Leżę bezsennie, nasłuchuję. Rower skrzypi,
deskorolki, rolki. Nad urwiskiem trzeszczą skały albo twoje kolana,
kiedy wspinasz się, żeby mnie wydostać z mroku.

Wraca dziecięce marzenie. Szukam słów,
mogłyby być początkiem. Opowieścią o pozbawionej wyboru,
balaście zardzewiałego płotu, bramie, zamku z piaskownicy.

Nie znajduję odpowiednika bólu. Monotonny szum w uszach.
Czas, żeby skleić ciało. Historię, na którą przyszła kolej wbrew
liryce przyjaciół. Figi smażone na maśle. Nadawanie imion
dzieciom. Od nowa.


sierpień 2014


12 komentarzy:

  1. szukam słów ... nie znajduję...
    ale utonęłam w Twoich słowach...
    uwielbiam fuksje ... :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze mam dla Ciebie kilka eMko :* kisses

      Usuń
  2. Margo jak Ci zazdroszczę słów i prawiebezludnej wyspy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znajdujesz słowa, które spacerują dreszczem po plecach, pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. czuję zapach fig smażonych na maśle, a słowa ocierają się jak kot.

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.