wtorek, 7 lipca 2015

Ślady - o kolażach Baśki Trzybulskiej




Kolaże Baśki Trzybulskiej są odrębną opowieścią – odpowiedzią na snujące się w moich wierszach pytania, stwierdzenia, uczucia, które nazwała, zanim się pojawiły. Są podróżowaniem w przestrzeni. Ulepione obrazy zaledwie dotykają wspomnień, rodzą melancholię, zahaczają o harmonię, naturę, modyfikują czas. Kształtują drogę artystki, która dąży do prostoty i logicznych rozwiązań, rozszerzając narrację o podróż w głąb siebie. To niezwykły moment, kiedy autorefleksja staje się niepełnym wizerunkiem myśli. Wciela emocje w detale, odgryza się światu – dlatego zapamiętujemy obrazy jako własne. Pogłębiamy je, odwołujemy się do symboliki, a przede wszystkim do samodzielnego myślenia. To konsekwencja działania, zetknięcia się treści, które wypływają z wierszy, by wejść w glinę i poradzić z tym, co nurtuje człowieka. Baśka krok po kroku daje odbiorcy możliwość na ujawnienie dojrzewających intelektualnie obrazów.




Mój dziecięcy sen, łąki
Connemary, świąteczne orzechy i zamarznięte
pola torfowe. Spadające owoce cisów.
Uległy metamorfozie, westchnieniom.

Który ze światów odpowiada naszym wyobrażeniom? A może chodzi o to, by nie reagować nerwowo, co gwarantuje wydobycie z głębi natury niezliczonych kolorów światła, i rozpocząć dzięki nim nową drogę. Dać szanse kroplom deszczu spadającym na kamienie, oddalić od siebie opór. Spojrzeć oczami artystki na sprawy, które zwyczajowo odsuwamy od siebie. Zapominamy o zapachu wilgotnych liści, stłoczeni w dużych miastach jesteśmy niczym pępek świata, a przecież tak łatwo jest wyjść za drzwi, wdać się w sprawy innych, stłumić w sobie wrażenie, że nie mamy czasu na bycie blisko. Opowiadać o życiu, dostrzegać to, co najważniejsze.


















Dla mnie, to miejsce jest czymś więcej niż snem, 
w którym rozbieram się z ciemnych błękitów, w doskonałości
z wyrzeczeń przechodzę do żywego. Nad torfowiskiem
dostrajam sierpniowe good morning do materii.
Łagodnieje nad brwiami. Roje robaków, polują jak dawniej.

Czy możemy tak trwać? W ich życiu przechadzać się, wahać. 
Nasze ciała mogłoby leżeć pod drzewami. Jednak wstajemy 
i bez lęku dodajemy kolorytu pagórkom, toniemy w oceanie, 
wypływamy, nabieramy ostrości. Ta sama siła, która zgina konary 
w locie. Ścigani przez umysł, porywani przez nurt, nikt nas nie chce

w raju owadów. Tak się zestarzejmy, wchłaniając zapach, 
fragmenty rond, kwartałów, mury ogrodów. 
Nawet sprzedawca precli spokojnie wyrabia ciasto, a ty 
brzęczysz nad uchem, rozpalasz siatkówkę w oku.

Aż w końcu spadnie deszcz. Wyłowią nas razem,
z żabami, wonnymi kwiatami, ze stawów. Nie zmarnowaliśmy 
swojej szansy.

Codzienny labirynt tropów, próba zapanowania nad obsesyjnym życiem. Przekonywanie do poglądów, które oddalają nas od siebie. Zafiksowanie nie uchroni człowieka przed konsekwencją życia. Dlatego świadomość, zerwanie do lotu jest tak ważne. Każdy kolaż układa się w jasny przekaz. Odcinki cytatów, niezwykła zdolność widzenia i wydobycie tego, co ukryte. Baśka przyciąga ku sobie ludzi, chociaż jej obrazy wydają się tajemnicą. Co wzbudza w człowieku chęć poznania? Prace są odpowiedzią na zagadki i chociaż pozornie brak im rozwiązań, tekstami objaśniamy sobie strzępki snów. Powracamy do barw ziemi i z pewną pedanterią przekraczamy barierę rzeczywistości. Bez tego pojmowanie sztuki jest niemożliwe. Zaglądanie w szczeliny, przyglądanie się rybom, nasłuchiwanie fal oceanu. Tu nie ma podziału na poezję i sztukę. Należy dostrzec elementy wspólne, uznać tajemnicę, na którą wciąż jesteśmy głusi i ślepi, być świadkami niewyrażalnego naturalnego piękna kwiatów, drzew, natury. Patrzeć jak objawia się energia, jak smakuje, kiedy w słoneczny dzień siedzisz nad brzegiem jeziora i wsłuchujesz się w przestrzeń. Czy dowiemy się czegoś więcej? Czy jest coś ważniejszego od ciszy, bezcielesności?




Wilgotne powietrze powoduje, że słyszę odległości
kroków tężejących ludzi. Posłusznie piją wino. 
Niczego nie można zakładać, gdy obezwładnia pustka. 
A imię przybiera wklęsły kształt liter. Gubi się w bezkolizyjnych koleinach.
Wyprawiłeś się w świat. W granatowych spodniach,
w ulubionej koszuli. Zimno wśród setek kwiatów.
Chociaż odchodzę ze skuloną głową w cień klifu, szukam
pomysłu, by zatrzymać tamten brzeg.
Ślady.



27 komentarzy:

  1. Pamiętam to niezwykłe wrażenie, które mnie opadło, kiedy odkryłam Mój-Twój Wiersz w Baśkowym kolażu. Czytałam kręcąc głową i bezwiednie wyciągnęłam rękę, aby pogłaskać litery. Wydaje mi się jakby były dla siebie stworzone, sobie przeznaczone, zaślubione. Twoja poezja i Jej plastyczne dzieła...
    Cudownie jest podać Ci rękę i iść tam gdzie mnie zaprowadzisz ................... :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fotorelacja z wernisażu super - piękne zdjęcia :)

      Usuń
    2. Dziękuję i pisząc ten tekst miałam Ciebie na powiekach, Twoją historię, miłość....

      Usuń
    3. Wzruszasz Małgorzato :*** Dziękuję i przytulam (się) ....

      Usuń
  2. Mam wrażenie, że jesteście jednością i tak naprawdę nie potrzeba Wam niczego oprócz siebie, by się zrozumieć. Przenikacie się bez konieczności wyrażania. Ale dobrze, że tworzycie, bo dzięki temu i inni mają szansę znaleźć się przez chwilę w tej intymnej relacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodzi nam o zamykanie i zacieśnianie, dlatego wciąż pokazujemy prace, rozmawiamy o nich... niestety, wciąż jak orka na ugorze.

      Usuń
  3. Prawdziwa przyjaźń sztuk:) Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  4. A nie pisałam Ci, że na konferencji UwB w referacie o ekfrazie i infrazie mówiłam "na deser" o pracach Baśki Trzybulskiej do Twoich wierszy. :) I o pracach Małgorzaty Lazarek do humoru z zeszytów szkolnych - taki żarcik na zakończenie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pisnęłaś nawet :* to miłe :)

      Usuń
  5. Przenikanie:* Piękno:*
    Dziękuję Wam:*
    Obie jesteście niesamowite.

    OdpowiedzUsuń
  6. z tego powstaje jakaś ziemska, trwała cudowność, ona ma tutaj być i wszystkie te najważniejsze tajemnice,
    dzięki Wam można tego dotknąc, słowami i dosłownie,
    przepiękna sztuka
    nigdy mi się nie uda powiedzieć, jak bardzo piękna, ale ekran znika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz miała kiedyś okazję dotknąć i poczuć, to co ja...

      Usuń
  7. Pięknie opowiedziane.
    Kolaże Baśki Trzybulskiej, pełne Twoich słów, pobudzają wyobraźnię, przyciągają....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba się od nich uzależniłam :)

      Usuń
  8. Wpadłam na chwilę, ale zajrzę jednak później i na spokojnie przeczytam. Tymczasem zostawiam ciepłe pozdrowienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię tu zajrzeć, poczytać i podumać. Ale muszę przyznać, że czytanie na papierze daje jeszcze więcej, choć niektóre z Twoich wierszy już znałam, to czytając je w "Liczbach nieparzystych" odkrywam je jakby na nowo. Przyjrzenie się wyimkom wybranym przez Baśkę Trzybulską i zamieszczonym na Jej kolażach dało też inny ogląd.
      W niedzielę byłam na spotkaniu autorskim z Ryszardem Krynickim, powiedział, że wiersz żyje wtedy, gdy za każdym razem można go odczytać na nowo, gdy jest otwarty i wciąż można coś z niego wyczytać.

      Usuń
    2. Oczywiście, że papier daje więcej możliwości. Też wolę książki papierowe, takie, które mogę zabrać w podróż, oderwać się od sieci. I miewam przebłyski, że to co czytałam w necie, a teraz na papierze, jest zupełnie inne, świeże, a może ja jestem inna, kiedy pędzę na drugi koniec świata i pochałaniają mnie emocje odciśnięte farbą. Tak, lubię wiersze, które wciąż otwierają nowe drzwi. Dziękuję Fibulo :)

      Usuń
  9. Baśka wiele dostrzega, tak samo, jak Ty. Baci

    OdpowiedzUsuń
  10. Niespotykane dopełnienie między Twoimi wierszami i pracami Basi T.

    OdpowiedzUsuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.