niedziela, 8 czerwca 2014

I jeszcze coś



Hugo Giza


Chodzenie wzmacnia. Sprawia, że zaciskam zęby,
nie kaszlę, powstrzymuję się. Tak, żeby wszystkie obietnice zniknęły.
Popatrz na mieszkanie, miasto, sinieje jak usta,
zziębłe palce. Nieważne, że otwierają tysiące okien, drzwi.
Z kim zjeść kolację, pójść do teatru, do baru? Samotne wycieczki
rowerowe, kajakiem po Shannon. Szukam bratniej duszy, jednoczęściowej historii
z irlandzkich piosenek.

Przetrzymam ją, odstawię. Człowiek z łatwością podnosi głowę, w górze
wydaje się wszystkim cieszyć. Pękają połówki orzecha, patrzę na obie
ze zdziwieniem, z rozpaczą. Opuszczona pośród rzeczy
znoszonych przez rok, łatwiej marzyć o dwóch tygodniach na wsi.
Przecież jadę do ciebie, pomiędzy innymi autami długość
przybliża się i oddala. To dobry sposób na lęk, który dusi cię od tyłu,
gdy wykrzykujesz histerię. Kiedy skrzeczysz, robisz się bliższy ciału,

mniej obojętny. Odginasz konary, z których opadły liście. Rozciąga się widok
przez chmury widać kawał świata. Zwłaszcza, kiedy nie trzeba rozmawiać, co ty na to?
Słyszę szelest płuc, każdy dźwięk, myśl, smak czosnku, imbiru, goździków.
Mózg kopiuje ruchy, archiwizuje odczucia.

Pasjonujemy się namiętnością, grymasami wyrwanymi z koszmaru,
po którym szklanka wody smakuje tym wszystkim, co zjadałaś przed snem.
Są miejsca zakurzone, rozstrojone, matowe. Nieznajomi zaglądają do środka.
Przynoszą bułki z masłem, ciemne piwo. Śmiejemy się z gorszących rysunków
w sepii: w brodzie wysokiego chłopaka znikają ptaki z czerwonymi dziobami.
Kończymy zwariowaną zimę. Doraźne słońce bezczelnie próbuje nas dopaść.


styczeń 2014


19 komentarzy:

  1. pasja i coś jeszcze wzmacnia......

    OdpowiedzUsuń
  2. Kończyłaś zimę w styczniu, kiedy ja przestawałam oddychać, czekając na wiosnę. Ten kawałek świata zza chmur, pomógł przetrwać nadziei. Długość przybliża się i oddala. Mózg archiwizuje obrazy. Chciałabym tylko te dobre, jak bułki z masłem.
    Rozbudziłaś moją wyobraźnie, tak popołudniowo dziś była ospała, za gorąco, stanowczo za gorąco na zewnątrz.
    Buziaki moja czarodziejko <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie rozwalały ptaszki, małe drozdy :) kiss

      Usuń
  3. autami długość
    przybliża się i oddala


    pieknie bawisz sie slowem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że to nie tylko zabawa :) pozdrawiam

      Usuń
    2. nie chcialam aby zabrzmialo to negatywnie ;) absolutnie! pozdrawiam

      Usuń
    3. nie chcialam aby zabrzmialo negatywnie ;) absolutnie! pozdrawiam

      Usuń
    4. ależ nie zabrzmiało :) uśmiechnęłam się

      Usuń
  4. "Bezczelne słońce"... lubię tę bezczelność, ale mogę ją taką nazywać, bo dajesz mi gotowce, które idealnie oddają to, co czuję. Lubię te Twoje światy równoległe, te alternatywne narracje:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kropelki przeszłości i wspomnień uderzają w szyby szeroko otwartych oczu, że się tak poetycko wyrażę. Czytam i czytam, w końcu się czegoś nauczyłam:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak kropelki przeszłości i szyby szeroko otwartych oczu, to współcześnie brzmi jak poderżnięcie sobie gardła, metafory rodem z Romantyzmu, zostawmy w Romantyźmie. Współczesny poeta musi iść z duchem czasu, bez epigonicznych kalek, które nic w życiu nie zmieniają :* kiss kochana

      a czego się nauczyłaś?

      Usuń
    2. wielosylabowych wersów, czegóż by innego:) współcześnie wszystko jest dozwolone. Prywatnie bardzo podobają mi się tradycyjne wiersze rymowane. Mój nr 1 to Baczyński. Kiss as well:)

      Usuń
    3. Współcześnie nie wszystko jest dozwolone, nie nie nie, skąd ten pomyśł?

      No waśnie, jest Baczyński i to mnie wystraczy :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Długaśne, ale mnie ostatnio tak właśnie ciągnie... kiss

      Usuń

Moderowanie komentarzy, po zatwierdzeniu pojawią się na blogu.